Kukbuk
Kukbuk
Pieczony łosoś z granatem (fot. Micheile Henderson)

Łosoś hodowlany – jeść czy nie?

Dodaj do 'Przeczytaj później'

Tematowi ryb hodowlanych towarzyszy wiele kontrowersji. Większość z nich jednak zasługuje na miano mitu – czyli informacji nieprawdziwych. Jak faktycznie jest z hodowlanym łososiem – kupować go czy nie? Sprawdzamy.

Tekst: redakcja

Zdjęcie główne:  Micheile Henderson  / unsplash.com

Opublikowano: 1 Sierpnia 2019
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 3 minuty!

Łosoś – dziki czy hodowlany?

Dziko poławiany łosoś kojarzy się dobrze – żyje na wolności, je to, co naturalnie dla niego stworzone. Brzmi wspaniale, prawda? Niestety, coraz głośniej mówi się o tym, że pewne gatunki dziko żyjących ryb są zagrożone wyginięciem. Łowimy i jemy więcej, niż jest w stanie stworzyć natura…

Jako świadomi konsumenci deklarujemy,że kupując ryby, bierzemy pod uwagę, że określone gatunki są zagrożone wyginięciem – tak wynika z badania opinii publicznej przeprowadzonego w marcu br. przez Dom Badawczy Maison na zlecenie Fundacji WWF Polska. To dobra wiadomość. Bo jak się okazuje – bardziej ekologiczny jest wybór ryby z hodowli. Byle była ona prowadzona świadomie, taka, w której kontroluje się środowisko, w jakim ryby dorastają i żyją.

Argumentem za wyborem ryb hodowlanych jest też to, że te poławiane dziko nie zawsze są gwarancją wysokiej jakości. Jak wynika z danych Morskiego Instytutu Rybackiego PIB, zawartość metali ciężkich w rybach z Bałtyku jest co prawda znikoma i nie stanowi zagrożenia, ale kłopotem są dioksyny i ich pochodne. Już 100 gramów bałtyckiego łososia to 80% bezpiecznej dawki tygodniowej.

Rybak łowi ryby nad brzegiem górskiej rzeki (fot. Vidar Nordli Mathisen)

fot. Vidar Nordli Mathisen / unsplash.com

Jeśli hodowca ryb jest odpowiedzialny, bierze odpowiedzialność także za to, w jakim środowisku żyją i dorastają łososie. Ma na to środowisko wpływ, kształtuje je. Na środowisko naturalne również mamy wpływ, ale jako populacja, i niekoniecznie jest on dla natury korzystny.

Jak zyskać pewność, z kim mamy do czynienia, gdy kupujemy rybę hodowlaną? Odpowiedź brzmi: sprawdzić hodowcę. Na opakowaniu musi pojawić się certyfikat MSC lub ASC. MSC oznacza, że ryba żyjąca dziko pochodzi ze zrównoważonych połowów, a ASC – że hodowla ryby jest prowadzona w sposób odpowiedzialny.

 

Łosoś hodowlany – dobry wybór

Dobry, ale wyłącznie od sprawdzonego hodowcy. Takiego, który zna środowisko życia hodowanych przez siebie ryb i doskonale o nie dba. Historia hodowli MOWI sięga 1964 roku. To lata pracy nad jakością. MOWI prowadzi dwie specjalnie wyselekcjonowane farmy głęboko w arktycznych wodach Norwegii, gdzie nie ma potrzeby używania antybiotyków. Łososie MOWI karmione są specjalną karmą opartą na składnikach pochodzenia morskiego, co przekłada się na jakość hodowanych ryb – ich kolor, smak oraz zawartość kwasów omega-3 i witamin. To autorska kompozycja. Od receptury, przez produkcję, aż po dozowanie – producent ma pełną kontrolę nad całym procesem. MOWI posiada restrykcyjne certyfikaty ASC. Dzięki specjalnie opracowanej karmie, bogatej w składniki pochodzenia morskiego, MOWI ma wyjątkowy kolor i smak, wyższą zawartość kwasów nienasyconych omega-3, selenu, jodu, a także witamin: D, E i B12. MOWI zawiera też mniej tłuszczu, przez co jest idealnym połączeniem delikatności, jędrności i miękkości.

 

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!