Perseidy 2018. Przed nami noc spadających gwiazd

Magia „spadających gwiazd”

Latem na nocnym niebie rozegrywa się spektakl, w którym główną rolę odgrywają Perseidy. O to, czym są i jak je obserwować zapytaliśmy Karola Wójcickiego, popularyzatora astronomii i twórcę fanpage'a astronomicznego „Z głową w gwiazdach”.

rozmawiała: Magda Malicka

meteory

„Spadające gwiazdy” brzmią trochę mitycznie.  


Trochę tak, choć nie znam na ich temat żadnych podań (śmiech). Znam za to pewien mit dotyczący „bolidów”.

 

Słucham.

 

Bolidy to bardzo jasne meteory, które można zaobserwować w postaci ognistych kul przecinających niebo. W mitologii greckiej zjawisko to doczekało się interpretacji w micie o Faetonie. Faeton miał być synem boga słońca, Heliosa. Młody człowiek zazdrościł swemu ojcu, że ten każdego dnia powoził ognistym rydwanem jadąc ponad światem i zapewniając mu ciepło i światło. To miała być zresztą metafora poruszającego się po niebie słońca.

 

Faeton pewnej nocy porwał ojcowski rydwan i zaczął przemierzać nim niebo. Ale nie był w stanie go okiełznać, leciał zbyt nisko nad ziemią powodując w ten sposób pożary. Interweniował wtedy sam Zeus, najważniejszy wśród greckich bóstw. Piorunem strącił Faetona z rydwanu. Miał temu towarzyszyć potężny grzmot.

 

Mit ten jest w rzeczywistość skutkiem pojawienia się na niebie bolidu. Towarzysząca mu kula ognia mogła spowodować lokalnie pożary, a jakiś czas po jej przelocie ludzie mogli słyszeć potężny huk.

 

Perseidom, które będziemy mogli obserwować w nocy z niedzieli na poniedziałek, też będą towarzyszyły grzmoty?

 

Perseidy to meteory. Popularnie nazywamy je spadającymi gwiazdami – choć tak naprawdę z prawdziwymi gwiazdami nie mają one nic wspólnego. Jest to zjawisko, które zachodzi w górnych partiach atmosfery, kiedy zaczynają się przez nie przedzierać drobiny materii – zwykle nie większe od ziarnka piasku. Są to często pozostałości po przelotach komet, które wyrzucają w kosmos duże ilości pyłu. Kiedy Ziemia przecina takie strumienie cząstek pozostawione przez komety (co ma miejsce kilkukrotnie lub nawet kilkunastokrotnie w ciągu roku), jest tymi cząstkami „bombardowana” i podczas procesu ich spalania w atmosferze widzimy na niebie szybkie błyski. Natomiast Perseidy to meteory, których trajektoria tak się układa na niebie, że sprawiają wrażenie, jakby wylatywały z konstelacji Perseusza – stąd ich nazwa.

 

Czemu dochodzi do niego akurat w nocy z 12 na 13 sierpnia?

 

Perseidy na dobrą sprawę możemy obserwować na niebie już od końca lipca i aż do końca sierpnia. Natomiast Ziemia przechodzi przez sam środek tego strumienia właśnie w nocy z 12 na 13 sierpnia – dlatego wtedy będzie zobaczyć ich najwięcej. Tej nocy będziemy mogli zaobserwować nawet do 110 Perseidów w ciągu jednej godziny.

W tym roku warunki do obserwacji mają być ponoć szczególnie korzystne.

 

Tak! W nocy z niedzieli na poniedziałek będziemy mieli najlepsze warunki do obserwacji Perseidów od lat. Po pierwsze, maksimum tego roju przypada w tym roku w godzinach 22.00 w niedzielę do 10.00 rano w poniedziałek. Zatem większość spektaklu odbędzie się w czasie, gdy w Polsce jest noc. Im jaśniej, tym mniej meteorów możemy wypatrzeć na niebie. Tymczasem Księżyc w niedzielną noc będzie nieco ponad dobę po nowiu, a więc przyjmie formę cieniutkiego „rogalika” i zajdzie bardzo szybko, nie będzie nam więc przeszkadzał w obserwacjach. Jeśli zadbamy o to, by znaleźć sobie miejsce choć trochę oddalone od sztucznych świateł miast, możemy szykować się na naprawdę fajny spektakl.

 

Czy możemy się jakoś do niego przygotować?

 

Przede wszystkim zaopatrzmy się w leżak lub koc, by móc wyczekiwać Perseidów w komfortowych warunkach. W pierwszej połowie nocy starajmy się wpatrywać w kierunku północno-wschodniego horyzontu. Właśnie tam wschodzi wówczas konstelacja Perseusza, w okolicach której będzie widać najwięcej meteorów. Natomiast po północy, kiedy gwiazdozbiór będzie znajdował się już wysoko na niebie, najlepiej przyjąć pozycję horyzontalną. Leżąc na płasko zapewnimy sobie najlepszy widok. Za to wszelkie teleskopy i lornetki zostawmy w domu – jedyne, czego potrzebujemy, to nasz wzrok. No i odrobina cierpliwości, bo meteory mają niestety to do siebie, że nie pojawiają się na zawołanie (śmiech).

 


© KUKBUK 2018