Polaków miłość do pomidora, czyli dlaczego jemy to, co jemy? - KUKBUK

Polaków miłość do pomidora, czyli dlaczego jemy to, co jemy?

Pomidory naprawdę wielbimy. Marchew, ogórki i ziemniaki lubimy, choć już nieco mniej. O szpinaku mało kto chce słyszeć. Egzotyczne warzywa omijamy szerokim łukiem. Co sprawia, że wybieramy konkretne smaki? Pytamy psychologa zdrowia Mateusza Banaszkiewicza.

Rozmawiała: Anna Daniluk

Z opublikowanych niedawno badań przeprowadzonych w ramach kampanii „Warzywa i owoce – na szczęście!” wynika, że pomidor to ulubione warzywo Polaków. Wygrał nawet z marchewką. Skąd w nas tyle miłości właśnie do pomidora?

Bo mamy z nim najwięcej do czynienia. [śmiech] W preferencjach żywieniowych ogromne znaczenie ma to, ile mamy doświadczenia z danym produktem i jego smakiem. Pomidory czy jabłka na naszych stołach są od dawien dawna. Jesteśmy do nich przyzwyczajeni kulturowo. Są lokalne i mamy z nimi kontakt od dziecka.

W badaniu, które pani wspomniała, wśród ulubionych owoców – za wiodącymi prym rodzimymi jabłkami – pojawiają się banany, pomarańcze i mandarynki. To z kolei zagraniczne owoce, które bardzo mocno wpisały się w naszą kulturę w czasach PRL-u, jako towar luksusowy. Rodzice zawsze bardzo się starali, aby w święta były na naszych stołach.

Pomarańcze w Boże Narodzenie.

Dokładnie tak! Takie sytuacje mocno kształtują nawyki żywieniowe. A także sprawiają, że kojarzymy konkretne produkty z czymś pozytywnym, wartościowym, przywołują w naszej pamięci szczególny czas z bliskimi. To też jest czynnik mocno wpływający na wybór egzotycznych owoców.

Nawyki i skojarzenia wyniesione z domu kształtują nas silniej niż porady dietetyków?

To złożone zjawisko i trudno jest odpowiedzieć na to pytanie jednoznacznie. Jedno i drugie ma znaczenie. Przykładowo badania „Prenatal and postnatal flavor learning by human infants” wskazują, że preferencje smakowe kształtują się na etapie życia płodowego. Wynika z nich, że matki, które w trakcie ciąży odżywiają się w sposób zróżnicowany, rodzą dzieci bardziej otwarte na nowe smaki. Z kolei jeśli ciężarna je bardzo dużo jakiegoś produktu, na przykład marchewki, jej dziecko również będzie preferowało ten smak.

Jest jednak w tym wszystkim coś uniwersalnego. Jak wskazują badania „Weight, sex, and the eating behavior of human newborns”, wszyscy rodzimy się z preferencją smaku słodkiego. To naturalne, cukier jest źródłem energii, podczas gdy smak gorzki – z biologicznego punktu widzenia – kojarzy się z trucizną. Co ciekawe, skłonność do gorzkich pokarmów rośnie z wiekiem.

Z czego to wynika?

To tylko moja hipoteza, ale sądzę, że może tu chodzić o zawartość antyoksydantów. Im jesteśmy starsi, tym bardziej ich potrzebujemy. A gorzkie potrawy, jak jarmuż, zawierają ich dużo.

W tym wszystkim jednak ważne jest również wychowanie.

Co to dokładnie oznacza?

Chociażby niekorzystną relację z jedzeniem. Jej przejawem jest nagradzanie czy karanie dziecka posiłkiem lub jego brakiem. Bardzo często zdarza się przecież, że dzieci, które ze sprawdzianu w szkole dostały dobrą ocenę, rodzice w nagrodę zabierają na lody. Podobnie jest potem z dorosłymi – gdy coś im się uda, świętują jedzeniem. Albo się nim pocieszają w chwilach smutku, zajadając czekoladę.

Niekorzystne nawyki żywieniowe nabyte w dzieciństwie mocno na nas oddziałują, ale możemy nad nimi pracować. Dowodzą tego choćby badania profesora Roya Baumeistera, o których można przeczytać w książce Ewy Jarczewskiej-Gerc „Rola wyobrażeń w osiąganiu celów. Symulacje mentalne”. Czasami wydaje nam się, że gdy przestaniemy solić danie, stracimy przyjemność z jego jedzenia. Tymczasem naukowo dowiedziono, że nasze kubki smakowe regenerują się wraz ze zmianą diety – stają się bardziej czułe na smak potraw pozbawionych soli. I te potrawy bez soli nagle zaczynają nam smakować. W dużym stopniu jest to praca z tym, co jest w głowie, z naszym nastawieniem. Możemy też korzystać ze wsparcia otoczenia. Wspólnie łatwiej przeprowadza się zmiany.

W jaki sposób należy dobierać sobie dietę? Po czym poznać, że jakaś dieta nam służy?

W przypadku gdy konieczna jest duża zmiana jadłospisu, najlepiej skonsultować się ze specjalistą, kimś, kto dostosuje dietę do naszych potrzeb i preferencji. Warto też pamiętać, by odżywiać się w sposób różnorodny. To daje szansę na dostarczenie organizmowi wszystkich niezbędnych składników odżywczych i tym samym największą szansę na uniknięcie niedoborów.

Reasumując – rodzimy się ze skłonnością do smaków słodkich i pewną tendencją do diety, jaką nasza matka stosowała w ciąży, następnie nasze żywieniowe zwyczaje kształtuje również wychowanie i najbliższe otoczenie, a na koniec wszystkie nawyki rewidujemy w dorosłości, świadomie lub nie.

Mateusz Banaszkiewicz – psycholog zdrowia z Uniwersytetu SWPS. Autor bloga poświęconego podnoszeniu jakości życia.


© KUKBUK 2018