Książki kulinarne, które zmieniły życie – erVegan - KUKBUK

Książki kulinarne, które zmieniły życie – erVegan

Jak zaczynał swoją przygodę z kulinariami Eryk Wałkowicz i co czyta w łóżku?

Tekst: Laura Osęka

Eryk Wałkowicz na swoim blogu erVegan i w książkach kulinarnych udowadnia, że weganizm nie jest nudny, biszkopt bez jajek również da się upiec, a dieta roślinna jest w pełni odpowiednia dla naszego zdrowia i może przynieść wiele korzyści, nie tylko zdrowotnych. Zamienia fasolę w mocno czekoladowe brownie, marchewkę w pasztet, a dzięki dietetycznemu wykształceniu obala popularne mity na temat wegetarianizmu.

Laura Osęka: Czy pamiętasz pierwszą książkę, z której coś ugotowałeś?

Eryk Wałkowicz: Gdy sięgam pamięcią do czasów dziecięcych, to przypominają mi się nie książki, tylko specjalne pudełka z mieszankami do wypieków, które w tamtych czasach pojawiły się na polskim rynku i były bardzo popularne. Podejrzewam więc, że moim pierwszym wypiekiem było ciasto kopiec kreta albo sernik na zimno z lazurową galaretką, która miała przypominać tropikalną lagunę. Zabawy było co nie miara, ale pamiętam, że smakowały całej rodzinie!

L.O.: Jakie książki dały ci najwięcej kulinarnych inspiracji?

E.W.: Najwięcej dały mi chyba książki z serii The Edibles Series – kilkanaście małych książeczek, z których każda traktuje o konkretnym daniu lub składniku. Moją ulubioną jest ta o pizzy – przekrój historyczny, przeróżne rodzaje placków z kamiennego pieca i kilkanaście przepisów zdecydowanie otworzyło mi oczy na ten bardzo popularny specjał. Tak też zrodził się pomysł na wycieczkę do Neapolu, gdzie nie obyło się bez wizyty w słynnej na całym świecie L’Antica Pizzeria da Michele i spróbowania kultowej marynary.

L.O.: Czytasz książki w łóżku? Jeśli tak, to jakie?

E.W.: W łóżku wieczorami czytam dwa rodzaje książek: nudne lub o psychologii. Nudne ułatwiają mi zasnąć i odstresować się po stresującym dniu. Natomiast te psychologiczne to mój nowy konik, staram zagłębić się w ludzkie relacje, emocje i to, co kształtuje nasze życie. Czasem jednak zdarza się, że sięgam po książkę kucharską, szczególnie wtedy, gdy szukam inspiracji kulinarnych na następny dzień.

L.O.: Ile masz książek kulinarnych? Które są najcenniejsze?

E.W.: Na kilku półkach regału w sypialni mam około 80 książek kulinarnych. Zarówno tych łatwo dostępnych w księgarniach, przez takie, które kupiłem podczas kulinarnych wycieczek za granicę, aż po takie, które dostałem w prezencie. Najcenniejsza chyba jest właśnie mała część serii The Edible Series, ale również włoska biblia „The Silver Spoon” oraz moje ulubione książki o niszowych składnikach i ich wykorzystaniu w kuchni, np. cała książka poświęcona mące z ciecierzycy lub popularnej ostatnie aquafabie – można powiedzieć, że to takie małe smaczki w biblioteczce weganina.

„The Silver Spoon Cookbook”

Wydawnictwo Phaidon wydało dotychczas kilka kulinarnych „biblii” z kuchnią narodową różnych krajów, wśród nich jest właśnie „The Silver Spoon”, która po raz pierwszy ukazała się w 1950 roku, a więc jest już staruszką i niedługo stuknie jej siedemdziesiątka. Jednak przez te wszystkie lata i wznowienia, książka się nie zestarzała i wciąż zawiera aktualne przepisy i receptury. Poza tym jest dobrym, wiarygodnym źródłem wiedzy o włoskiej kuchni, choć trudno włoskie kulinaria mierzyć jedną miarą i wrzucić do jednego worka, autorom tej pozycji to się jednak udało. Co ciekawe, inspiracji mogą w niej szukać zarówno mięsożercy, jak i wegetarianie, bo wbrew powszechnej opinii Włosi jedzą masę potraw warzywnych. W „The Silver Spoon” próżno szukać pięknych, nowoczesnych fotografii, ale nie zawsze to one są najważniejsze.


© KUKBUK 2018