Książki, które zmieniły życie – Ania Witkiewicz, Everyday Flavours - KUKBUK

Książki, które zmieniły życie – Ania Witkiewicz, Everyday Flavours

Autorka bloga Everyday Flavours to entuzjastka fotografii kulinarnej oraz cukierniczych eksperymentów, które nie zawsze kończą się sukcesem. Mama dwóch chłopaków, na co dzień stara się łączyć pasję do fotografii z pracą inżyniera budowlanego.

Tekst: Laura Osęka
Okładka: Wydawnictwo Insignis

Laura Osęka: Czy pamiętasz pierwszą książkę, z której coś ugotowałaś? Jeśli tak, co to była za książka, co ugotowałaś i jak wyszło?

Ania Witkiewicz: Przebiegam wzrokiem po półce z książkami i, szczerze mówiąc, nie pamiętam pierwszej. Za to pamiętam, jak zaczęła się moja przygoda kulinarna. Fotografowanie, gotowanie, blogowanie i ogólna fascynacja kulinariami – to się rozpoczęło w momencie, gdy stałam się posiadaczką własnej kuchni, wtedy zaczęłam eksperymentować. To był czas, gdy w Polsce popularni stali się Nigella Lawson, Jamie Oliver, Sophie Dahl czy Bill Granger. Z zapartym tchem oglądałam ich programy, zwłaszcza Nigelli, a potem wertowałam książki i starałam się odtworzyć te cuda. Myślę więc, że ten pierwszy to był któryś z przepisów Nigelli – i na pewno było to coś słodkiego.

L.O.: Które książki były dla ciebie największym źródłem kulinarnej inspiracji?

A.W.: Trudno wybrać jakąś jedną czy dwie. Niektóre inspirują mnie estetycznie. Umieszczone w nich fotografie kulinarne mogłabym oglądać godzinami, nigdy nie jest mi mało. Ostatnio, jeśli chodzi o stronę wizualną, zachwyciła mnie książka „Kaukasis” Olii Hercules, kulinarna podróż po Gruzji i innych krajach Kaukazu. Przepiękne, nieprzestylizowane zdjęcia kulinarne, przeplatane urzekającymi krajobrazami. Natomiast jeśli miałabym wybrać książkę, z której naprawdę dużo gotuję w ostatnim czasie, to jest to „Persiana” Sabriny Ghayour, przepisy inspirowane kuchnią Bliskiego Wschodu. Odkrywam ją właśnie na nowo i najchętniej nie wychodziłabym z kuchni.

L.O.: Czytasz książki w łóżku? Jeśli tak, jakie?

A.W.: Obecnie niestety nie, ze względu na to, że naszą sypialnię przejął młodszy syn. Kiedy już zaśnie, wolę nie kusić losu, żeby się nie obudził. Ale liczę, że niedługo odzyskamy wieczorną wolność wraz z możliwością wylegiwania się i czytania w łóżku. Dawno temu, jeszcze przed tym, jak pojawiły się dzieci, bardzo lubiłam czytać książki przed snem, zwłaszcza kulinarne. Minusem było to, że budziłam się potem strasznie głodna.

L.O.: Ile masz książek kulinarnych? Które są najcenniejsze?

A.W.: Policzyłam, mam ich około 100 sztuk. Część jednak nadaje się do oddania lub odsprzedania, bo nie urzekają mnie wizualnie lub nie zawierają inspirujących przepisów.

Jeśli chodzi o najcenniejszą pozycję, to jest nią książka, z której jeszcze nic nie ugotowałam. Lubię ją czasami przeglądać i patrzeć, jak na przestrzeni lat zmieniało się podejście do kulinariów. To spadek po babci, a może nawet prababci – „Uniwersalna książka kucharska z ilustracjami i kolorowemi tablicami” Marii Ochorowicz-Monatowej. Naprawdę stary zbiór przepisów kulinarnych – choć nie wiem niestety, z którego roku jest to wydanie, ponieważ książka była w rozsypce i trzeba ją było ponownie oprawić.

Sabrina Ghayour, „Persiana”

„Persiana”, jak sam tytuł wskazuje, to pozycja inspirowana kuchnią dawnej Persji. Jednak próżno szukać tu w 100% autentycznych irańskich przepisów – nie takie było założenie. Ujęte w książce potrawy to współczesne, europejskie wersje dań z Bliskiego Wschodu, a także brytyjskie i śródziemnomorskie klasyki z nutką bliskowschodniego sentymentu. Autorka zdecydowała się na przygotowanie dań tak, jak je czuje, i tak, jak gotuje je dla przyjaciół, znajomych i nieznajomych podczas spotkań klubu kolacyjnego. Warto zajrzeć do pozostałych książek Ghayour, pełnych prostych, inspirujących przepisów.


© KUKBUK 2018