Dobre i uczciwe. Jedzenie idealne wkrótce zagości w twoim domu - KUKBUK

Dobre i uczciwe. Jedzenie idealne wkrótce zagości w twoim domu

Dobre i uczciwe jedzenie to takie, które dobrze smakuje, ma pozytywny wpływ na nasze zdrowie, jest wytwarzane odpowiedzialnie, z poszanowaniem roślin i zwierząt. To jedzenie, które inspiruje. Jedzenie przyszłości.

Rozmawiała: Małgorzata Steciak
Zdjęcia: materiały prasowe

Designing The Future to seria wydarzeń organizowanych przez radicalzz.studio, w ramach których prezentowane są najnowsze technologie, ich zastosowanie i możliwości oraz stanowiące ich wypadkową trendy społeczne. Poprzez spekulacje redefiniowana i tworzona jest alternatywa dla produktów, systemów i świata. 3 grudnia w Smolnej 8 Food w Warszawie odbędzie się kolejny odcinek serii, w całości poświęcony jedzeniu przyszłości. W rozmowie z KUKBUK-iem opowiada o nim Joanna Skorupska z radicalzz.studio.

Małgorzata Steciak: W opisie działalności radicalzz.studio można przeczytać, że zajmuje się ono projektowaniem przyszłości. Co to znaczy?

Joanna Skorupska: Mówiąc w największym skrócie – wdrażamy technologie na wczesnym etapie rozwoju i przygotowujemy rynek najróżniejszych branż, zwłaszcza małych i średnich przedsiębiorstw, na wyzwania, jakie niesie przyszłość. W ten sposób narodził się pomysł na serię spotkań Designing The Future, w ramach których prezentujemy najnowsze technologie, ich zastosowanie i możliwości oraz stanowiące ich wypadkową trendy społeczne. Dyskutując, tworzymy alternatywy dla produktów, systemów i świata. Zastanawiamy się tym samym nad rolą nowych technologii i ich wpływem na przyszłość.

Podczas naszego pierwszego spotkania, w walentynki, prototypowałyśmy wibratory i zastanawiałyśmy się, w jaki sposób technologia może wpłynąć na nasze życie seksualne. Później rozmawialiśmy między innymi o rynku muzycznym, śmierci, edukacji i pracy. Podczas najbliższego spotkania, które organizujemy wspólnie z Barem Pacyfik, przyjrzymy się naszym nawykom żywieniowym.

3 grudnia na Smolnej 8 będzie można zjeść kolację z przyszłości, którą przygotowuje Bar Pacyfik. Jak będzie wyglądała ta nowa kuchnia?

Przede wszystkim będzie się opierać na dużo większej świadomości i odpowiedzialności konsumenta. Chcemy, żebyśmy jako społeczeństwo oderwali się od tego, co tu i teraz, i zaczęli myśleć o swoich decyzjach w szerszym kontekście, zrozumieli, że wybory, których dokonujemy dziś, przekładają się bezpośrednio na przyszłość naszej planety. Globalne ocieplenie, zanieczyszczenie środowiska przez nadmierną ilość plastiku to są zjawiska, które jeszcze możemy odwrócić – albo chociaż zminimalizować ich skutki. Jeśli tego nie zrobimy, konsekwencje będą tragiczne dla nas i dla planety.

Wśród najważniejszych dań na kolacji przyszłości pojawią się m.in. grzyby i algi (fot. materiały prasowe)

Jak wprowadzić realną zmianę? Od czego zacząć?

Uważam, że należy wywierać oddolnie presję na producentach. Chodzi o metodę małych kroków. Podnoszenie dyskusji na tematy ważne powoduje zamieszanie, które następnie podchwytują media. Wtedy producenci już nie mają wyjścia, muszą się ugiąć, jeśli chcą przetrwać. Standardem jest dzisiaj informacja na etykiecie o pochodzeniu produktu, a prawo, które to uregulowało, weszło w życie dopiero w 2014 roku.

Trzeba jednak podchodzić do tego z rozsądkiem. Korporacje, nawet kiedy wydaje się, że chcą dobrze, czasami podejmują dość bezmyślne decyzje. Całkiem niedawno duża sieć kawiarni chciała w ramach walki z nadmiarem plastiku zastąpić plastikowe słomki organicznymi zamiennikami zrobionymi z suszonych owoców. Idea szczytna, ale niestety każda ze słomek była zawinięta w plastikowe opakowanie…

Mam wrażenie, że jeszcze rok temu nikt nie rozmawiał o plastikowych słomkach i ich wpływie na nasze środowisko. Dlaczego taki drobiazg jest tak ważny?

Plastik zalewa nas ze wszystkich stron. Jako że jest to materiał, który rozkłada się kilkaset lat, a my produkujemy go w nadmiarze, wkrótce po prostu utoniemy w śmieciach. Musimy mocno ograniczyć jego produkcję, a najlepiej całkowicie zrezygnować z jednorazowych plastikowych opakowań. Całe szczęście Unia Europejska wprowadziła prawo, które od 2021 roku będzie zabraniać produkcji plastikowych opakowań jednorazowego użytku. Być może tymczasem uda się znaleźć jakieś inne rozwiązanie tego palącego problemu – jakiś czas temu naukowcy przez przypadek odkryli bakterię, która zjada plastik. Zanim jednak okaże się, na ile może być skuteczna, powinniśmy wszyscy przyjrzeć się swoim konsumenckim wyborom.

Na co powinniśmy zwrócić uwagę przy robieniu zakupów? Z czego zrezygnować?

Pierwsze na plan wysuwa się mięso, jego produkcja jest obecnie bardzo szkodliwa dla środowiska. Sam chów krów, emitujący mnóstwo gazów, generuje około 18% światowego zanieczyszczenia powietrza. Do wyprodukowania kilograma mięsa potrzebujemy czasami nawet 4 tysięcy litrów wody. To są niewyobrażalne ilości.

Młodzi ludzie są bardziej skorzy do żywieniowych kompromisów, niż ich rodzice (fot. materiały prasowe)

Dziś coraz więcej startupów produkuje mięso syntetyczne. Smakuje identycznie, ma takie same wartości odżywcze, ale powstaje w laboratorium, a więc nie generuje tak ogromnej ilości zanieczyszczeń.

W Polsce takie produkty jeszcze nie są dostępne, ale w Azji mięso produkowane z zamienników białkowych zyskuje coraz większą popularność i jest sprzedawane w przystępnych cenach. Alternatywą dla mięsa, jakie znamy dziś, są także owady, które zawierają mnóstwo białka i wartości odżywczych. Dania z nich będą zresztą serwować dziewczyny z Pacyfiku podczas naszej kolacji 3 grudnia.

Na świecie działają już firmy, które produkują batony z owadów. Na początku tego roku jadalne owady zostały prawnie uznane za żywność ogólnego spożycia. Ich chów jest relatywnie tani i mało inwazyjny dla środowiska. Owady są zresztą hodowane na przemysłową skalę jako pasza dla zwierząt, mamy więc w kwestii ich zagospodarowania gotowe rozwiązania, które wystarczy dostosować do nowych warunków.

Większość z nas na myśl o potrawach z owadów krzywi się z niesmakiem. A przecież w gruncie rzeczy te dania nie różnią się wiele chociażby od krewetek, którymi się zajadamy.

To kwestia przemiany kulturowej. Nie postrzegamy owadów w kategorii smacznego dania, ale nie dlatego, że nie można ich przyrządzić w taki sposób, żeby były pożywne i zdrowe. Musimy dojrzeć do tej zmiany, to jest proces. Za każdym razem, kiedy pojawia się jakaś nowinka kulinarna, ludzie podchodzą do niej niepewnie i z dużą rezerwą. Tymczasem takie zmiany są dobre, bo wzbogacają nasz jadłospis i – tak jak w przypadku owadów – pomagają nam lepiej dbać o środowisko.

Podobnie jest z grzybami, które też wielu z nas traktuje wyłącznie w kategoriach dodatku do dań. Tymczasem grzyby mają mnóstwo wartości odżywczych i są bardzo łatwe w hodowli. Każdy z nas może je hodować choćby w mieszkaniu. Wystarczy kupić grzybnię, na przykład w internecie, specjalną lampę i podlewać zgodnie z instrukcją. Nie potrzebujemy do tego specjalnych umiejętności ani ogromnych przestrzeni.

Dużo mówi się także o lokalności. Dlaczego to jest tak ważne, by kupować produkty, które rosną w naszym bezpośrednim sąsiedztwie?

Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że każdy produkt, który dociera do nas z odległego kraju, pokonuje długą drogę samolotem. Każdy karczoch, każdy kapar kupiony w środku zimy, kiedy podobne warzywa u nas nie rosną i trzeba je sprowadzać, zostawia za sobą tak zwany ślad węglowy, czyli wyliczenie całkowitej emisji gazów cieplarnianych podczas pełnego cyklu życia produktu. W Danii sprawdza się już regularnie ślad węglowy nawet w warzywach i walczy się o ograniczenie emisji dwutlenku węgla do atmosfery.

Z jadalnych owadów można przyrządzić naprawdę smaczne danie (fot. materiały prasowe)

Nie powinniśmy kupować czegoś bezrefleksyjnie tylko dlatego, że jest dostępne na wyciągnięcie ręki. Zamiast sięgać po sprowadzane produkty, kupujmy to, co rośnie lokalnie, albo hodujmy warzywa sami w szklarniach czy ogródkach. W zimie, kiedy dostęp do świeżych warzyw jest ograniczony, dołączmy do diety zdrowe kiszonki i przetwory. Musimy w myśleniu o diecie wrócić trochę do tradycji naszych dziadków, którzy – mówiąc wprost – jedli to, co rosło w ich ogródku.

Wielu mieszkańców miasta marzy o własnym ogródku. Na balkonie w bloku trudno jednak uprawiać warzywa.

Ten trend się zmienia. Od kilku lat rośnie popularność urban gardeningu, który z jednej strony jest modą, z drugiej – pozwala na uniezależnienie się od producentów żywności.

W domowych warunkach w hydroponicznych doniczkach można bez problemu wyhodować fasolę, szpinak i sałatę. Możemy im stworzyć solidne podłoże do ukorzenienia, wykorzystując specjalne wkłady z wełny kamiennej, nie potrzebujemy więc nawet ziemi.

Musimy się także nauczyć nie marnować jedzenia. Dotyczy to zarówno nas i naszych nawyków zakupowych – Polacy wyrzucają prawie jedną trzecią jedzenia – jak i restauratorów, którzy serwują ogromne porcje jedzenia. Nie wstydźmy się poprosić o zapakowanie resztek do domu, to nie jest obciach, tylko odpowiedzialne podejście do produktów i szacunek do własnych pieniędzy.

Kiedy rozmawiasz z ludźmi o potrzebie świadomej konsumpcji i zmianie nawyków, czujesz, że ich podejście się zmienia czy wciąż trafiasz na opór?

To kwestia pokoleniowa. Ludzie dorastający w PRL-u, gdy – chcąc nie chcąc – stali się do pewnego stopnia pionierami podejścia zero waste, dzisiaj mają problem z rezygnowaniem z kupowania produktów, do których się przyzwyczaili. Po doświadczeniu funkcjonowania w systemie, w którym obieg dóbr był mocno ograniczony, pokolenie naszych rodziców nie reaguje entuzjazmem, kiedy słyszy, że nie powinno się kupować egzotycznych warzyw czy owoców, które wreszcie mają na wyciągnięcie ręki.

Zgoła inaczej do tematu podchodzą młodsze roczniki. Tak zwane pokolenie Z, urodzone po 2000 roku, czyli w czasach pełnej digitalizacji i dobrobytu, ma zupełnie inne podejście do świata. Są świadomymi konsumentami, chcą podjąć trud walki o lepsze środowisko i ograniczenie jego degradacji. Kłócą się z rodzicami, kiedy tamci nie segregują śmieci, chętnie przechodzą na wegetarianizm, są otwarci na rozmowę o lepszych sposobach dbania o naszą planetę. To pokazuje, że praca u podstaw i edukacja są fundamentem zmiany światopoglądowej, która musi nadejść.

Joanna Skorupska (fot. materiały prasowe)

Zapraszamy serdecznie na wydarzenie Designing The Future: Food, które odbędzie się 3 grudnia w najbardziej brutalistycznym budynku Warszawy, czyli Smolna 8 Food. Bilety można kupić online na stronie wydarzenia lub odebrać za barem w Barze Pacyfik.

Koncept powstał dzięki współpracy osób, które chcą w wyczerpujący sposób przedstawić możliwe kierunki rozwoju przyszłości, jeśli już dziś nie zaczniemy odpowiedzialnie podchodzić do konsumpcji żywności.

Na miejscu można się spodziewać sporej dawki wiedzy od radicalzz.studio, kolacji przyszłości serwowanej przez Bar Pacyfik, którą będzie można popić koktajlami przygotowanymi przez Maćka Kiepurskiego. Za scenografię odpowiada Magda Mojsiejuk. KUKBUK patronuje temu wydarzeniu!

Opublikowany przez radicalzz.studio Piątek, 2 listopada 2018


© KUKBUK 2018