Restaurant Week Warszawa – 5 restauracji, które warto odwiedzić podczas tej edycji - KUKBUK

Restaurant Week Warszawa – 5 restauracji, które warto odwiedzić podczas tej edycji

Tej wiosny do festiwalu najlepszych restauracji Restaurant Week dołączyło wiele z naszych ulubionych warszawskich lokali. Sprawdźcie, gdzie można dobrze zjeść, i rezerwujcie stoliki, póki są wolne!

Tekst: redakcja
Zdjęcia: redakcja

schabowy chlodnik

Przystawka, danie główne i deser, opracowane i przyrządzone przez najlepszych szefów kuchni, w specjalnej festiwalowej cenie 49 złotych – od 18 do 30 kwietnia restauracje (i smakosze!) w całej Polsce mają swoje święto. Na stronie Restaurant Week możecie przejrzeć, które lokale biorą udział w akcji, a także zarezerwować stolik. Tym razem jest ich naprawdę wiele, więc wybór nie będzie prosty! Dokąd warto pójść podczas wiosennej edycji Restaurant Week?

Schabowy

Położony niefortunnie, bo na granicy Mordoru i końca świata, niepozorny Schabowy to świątynia klasycznej polskiej kuchni w najlepszym wydaniu, w dodatku sezonowej. Mimo że to ryzykowne stwierdzenie, tu wszystko smakuje nawet lepiej niż u babci! W ramach festiwalowego menu mięsnego Schabowy serwuje żytnią grzankę ze smakowitym tatarem i z ogórkiem małosolnym, a potem cudownie chrupiącego kotleta z kostką ze świni złotnickiej z młodymi ziemniakami i mizerią. Chociaż to restauracja bardzo mięsna, wegetariańskie menu niemal zwaliło nas z nóg – na przystawkę dostaliśmy talerz pysznego chłodnika z botwiny z młodymi ziemniakami i jajkiem sadzonym, a potem wjechała solidna porcja knedli z wędzonym twarogiem i ziołami, udekorowana kruszonką z prażonych orzechów laskowych i maślaną bułką tartą. Były tak rozkoszne, że zawstydziłyby niejedną babcię! Choć deser ledwo się mieścił, domowego budyniu nigdy nie odmawiamy, zwłaszcza jeśli jest podany z rabarbarem i podsmażonymi na maśle kawałkami chałki. Wyszliśmy rozanieleni i solidnie najedzeni. Zdecydowany faworyt tego zestawienia!

schabowy chlodnik

Pełną Parą na Nowo

W tej edycji do grona festiwalowych restauracji dołączył nasz ulubiony lokal z azjatyckimi pierożkami. W Pełną Parą na Nowo menu jest naprawdę rozbudowane i dobrze przedstawia ideę Restaurant Week – za 49 złotych można przetestować cały przekrój możliwości kuchni. Na przystawkę – spring rolls z kurczakiem lub tofu, porządnie napakowane warzywami, chrupiące i świeże. Podane do nich sosy są majonezowe, więc dodatkowo podkreślają smak kompozycji. Dania główne ledwo mieściły się na stoliku – to pełny wybór pierożków, parowanych bułeczek, warzyw w tempurze i smażonych zawiniątek, do tego sałatka z ogórka z sezamem i z mango i orzeszkami nerkowca oraz cała masa warzywnych przegryzek. Na deser lody rolowane – smak tajskiej bazylii i limonki był wyrazisty, a całość kremowa i tłuściutka od śmietany. Koniecznie zarezerwujcie tu miejsce, jeśli macie ochotę na małe wiosenne obżarstwo w klimacie Azji.

Meat Warsaw (Okrąglak Piwny)

Według naukowców najlepiej zapamiętujemy początki oraz zakończenia i właśnie ta prawda działa na korzyść Meat Warsaw. Festiwalowe menu rozpoczyna się doskonałym tatarem z hangera z kremowym aioli, aromatem truflowym i chrupiącymi maślanymi grzankami. To danie, w kategorii poprawiających humor, mogłoby z powodzeniem zastąpić czekoladę! Po mocnym starcie przyszedł czas na klasykę – żebro w glazurze BBQ z kimchi i czipsami. Mięso było dopieszczone, miękkie i soczyste, a dodatki dobrze się z nim komponowały. Mimo oczywistej specjalizacji załoga Okrąglaka zadbała również o niemięsożerców. Rozpoczną oni od ceviche z dorsza z rzodkwią japońską i sałatą morską, a głód zaspokoją burgerem z grillowanym bakłażanem, serem kozim, konfiturą z czerwonej cebuli i salsą verde w delikatnej brioche. Finał zaczął się niewinnie: od kremowej włoskiej bezy, chrupiącego ciasta francuskiego i kawowego parfait. Ale prawdziwą gwiazdą, mimo niepozornego wyglądu, okazała się cudownie dymna i kwaśna wędzona śliwka. Podczas gdy pozostałe smaki leciutko odpływały, ona grała główną rolę. Takie zakończenie chcemy zapamiętać na długo!

restaurant week, meat warsaw, tatar wołowy
restaurant week, meat warsaw, przystawka, wege, ceviche
burger, wegetariański burger, restaurant week, meat warsaw
Lody, deser lodowy, restauracja meat warsaw, reastaurant week Deser - Meat Warsaw

Koreanka

Odwiedziliśmy Koreankę tuż po zakończeniu pory lunchowej. Kilka zajętych stolików, z których już zniknęło jedzenie, sugerowało, że miała miejsce porządna wyżerka. My swoją zaczęliśmy od przystawki, która okazała się najlepsza, a wielkością mogłaby robić za danie główne – kluski ryżowe garaetteok zanurzone w sosie z pasty gochujang były przepyszne! Równowagą dla diabelnie ostrych i sprężystych klusek (nieco przypominających konsystencją nasze śląskie) miała być chrupka sałata lodowa, bez której jednak moglibyśmy się obejść. Wegetariańskie danie główne to wszystkim dobrze znany bibimbap z kilkoma rodzajami kiszonek, jajkiem sadzonym, gęstym, bardzo ostrym sosem i czarnym sezamem. Mięsożercy zjedzą japchae, czyli intensywną w smaku wołowinę z warzywami i makaronem sojowym. Na deser lody z matchą, w wydaniu Koreanki dosyć dziwne w smaku, oraz pyszny drożdżowy placuszek z bananami.

koreanka2
koreanka4
koreanka3

East Go West

To miejsce, gdzie Wschód łączy się na talerzu z Zachodem, jednak w menu przygotowanym na festiwal dominują smaki Portugalii. Stamtąd pochodzi rodzina właścicielki, a niektóre przepisy to receptury opracowane przez jej przodków. Na początek – z mięsnego menu – pyszne pastéis de carne, czyli wieprzowo-wołowe paszteciki z chorizo podane z pikantnym sosem piri-piri oraz sosem musztardowym. Danie główne to bochechas de porco – policzki wieprzowe wolno pieczone w porto. To nasz faworyt! Delikatne mięso przesiąknięte intensywnym aromatem wina, do tego groszek z chorizo i jajko w koszulce – pełna satysfakcja. Na koniec delikatny mus czekoladowy według 150-letniego przepisu rodzinnego, podany z wiśniami flambirowanymi w porto. W drugim menu przystawką jest kremowa zupa z marchwi na białym winie, a danie główne to mistura de frutos do mar, czyli miks owoców morza w sosie winno-maślanym z kolendrą. Wszystkie owoce morza były bardzo smaczne, ale nasze serca zdobyła ośmiorniczka. Pastel de nata to deser, na który bardzo czekaliśmy – i zdecydowanie nas nie zawiódł. Ciepłe, chrupiące ciasto i delikatny, kremowy środek sprawiły, że mimo pełnych brzuchów rozważaliśmy dokładkę.


© KUKBUK 2018