Fine Dining Week: restauracje polecane przez blogerów - KUKBUK

Fine Dining Week: restauracje polecane przez blogerów

Czy wy też cały rok czekacie na Fine Dining Week, by, nie drenując portfela, spróbować dań z najlepszych polskich restauracji?

Zdjęcie główne: Martin Widenka / Unsplash.com

Kraków

Dania Kontra Ania rekomenduje:

Bardzo mnie cieszy, że w najbliższym Fine Dining Week weźmie udział restauracja Pod Różą, bo to właśnie kuchnia Miłosza Grabowskiego najbardziej zapadła mi w pamięć podczas poprzedniej edycji festiwalu. W moim zestawieniu 10 najlepszych festiwalowych dań wymieniłam aż trzy jego potrawy. Na pierwszym miejscu znalazły się domowe pappardelle z kurkami, chrupiącymi ślimakami, emulsją parmezanową i pianą z pietruszki. Było to danie dopracowane na wszystkich poziomach. Pod Różą wyróżniłam też za najlepszy wine pairing. Słowem – poprzeczka została zawieszona wysoko!

Fantastycznie, że i podczas najbliższej edycji pojawią się ciekawe opcje bezmięsne. Wegetarianom polecam restaurację Albertina – nie tylko ze względu na doskonały smak serwowanych dań, ale też ich przepiękny wygląd! To właśnie Albertinę wyróżniłam za prezentację potraw podczas wrześniowej odsłony festiwalu. Mam nadzieję, że i teraz szef kuchni Grzegorz Fic zaskoczy gości co najmniej tak, jak zrobił to smacznym (i pięknym!) wegetariańskim consommé z pomidorów z malinami i burakiem.

Fine Dining Week to przede wszystkim świetna okazja do odwiedzenia miejsc, w których na posiłek trzeba zwykle przeznaczyć nieco większy budżet. To wspaniałe, że dań z restauracji Bottiglieria 1881, którą uważam za najlepszą w mieście, z autorską kuchnią Pawła Krasa, można spróbować w tak atrakcyjnej cenie. Bo czy bisque z raków, żebro wołowe sous vide z truflą i lody z topinamburu z kremem z białej czekolady nie brzmią co najmniej intrygująco? Czuję też, że dobrym pomysłem będzie odwiedzić lubianą w Krakowie ZaKładkę Bistro de Cracovie. Szczególnie że jej festiwalowe menu zostało przygotowane przez nowego szefa kuchni, Szymona Sieranta. To świetna okazja, by sprawdzić, na co go stać – także w kategorii wege!

fot. Je suis ironman / Flickr.com

Łódź

Magda Klimczak (Dare to cook) rekomenduje:

W lutowym Fine Dining Week bierze udział sześć łódzkich restauracji. Każda inna, każda wyjątkowa. Czy trzeba wybierać, w której z nich zjeść? Raczej nie – niemal dwa tygodnie lutego to wystarczający czas na odwiedzenie ich wszystkich. Wisienką na torcie jest możliwość wygrania kolacji przyrządzonej przez samego Massimo Botturę!

Na specjalną uwagę w tej edycji zasługuje restauracja Quale z nowym szefem kuchni, Pawłem Pyrą, który do tej pory pracował w Fabryce Wełny. Nowa karta opiera się na kuchni polskiej z lekkim francuskim twistem. W menu festiwalowym zaciekawiło mnie assiette z kapusty kiszonej – jestem wielką fanką kapusty i z przyjemnością spróbuję wariacji na jej temat w wydaniu Quale.

Kolejną restauracją, którą odwiedzę przy okazji Fine Dining Week, jest Lokal. W jej menu zaskoczyła mnie chaotyczna obfitość i z ciekawości zamierzam sprawdzić te ekwilibrystyczne połączenia. Mam nadzieję, że jedzenie przyćmi opis – w końcu Lokal wygrał już niejeden festiwal.

Trzecią pozycję na mojej liście zajmują ex aequo Filharmonia Smaku i Powidok – siostrzane restauracje, w których jak do tej pory zawsze jadłam bardzo smacznie. Pomimo że to festiwal fine dining, menu wegetariańskie w Filharmonii Smaku, na tle konkurentów, prezentuje się wręcz urzekająco skromnie: kasza jaglana, sos grzybowy, kapusta, śledź, burak – czyli wszystko, co kocham. Na pierwszy rzut oka obdarłabym menu z tapioki, oliwy truflowej i marakui, ale chociażby z powodu tych wariacji warto je sprawdzić. Powidok kusi pierożkami z rakami i żółtkiem konfitowanym, turbotem i kozim serem. Chyba nie mam wyjścia i sprawdzę obydwa miejsca, żeby później nie żałować niezjedzonych agnolotti i… szansy na kolację przygotowaną przez Massimo.

Na deser zostawiam sobie Fatamorganę na Kocim Szlaku – miejsce urocze, bardzo łódzkie i młodzieńczo nonszalanckie. Zajrzę tam na pewno spróbować żółtego barszczu czy pierożków z ośmiornicą – takich dań nie spotyka się często w łódzkich restauracjach.

Last but not least – Revelo. Lokal klasyczny i elegancki, z długą historią na łódzkiej scenie gastronomicznej, usytuowany w pięknej willi przy ulicy Wigury. W menu zaproponowanym na festiwal znajdziecie jesiotra, tuńczyka czy brzuch wieprzowy, a na deser eklerkę.

fot.Michał Górski / Vikimedia

Silesia

Kasia Gubała rekomendacje:

Tegoroczna edycja Fine Dining Week w Silesii gości po raz pierwszy, więc tutejszych smakoszy czeka podwójna przygoda. Będą mieli okazję nie tylko uczestniczyć w wydarzeniu, które podbiło już serca smakoszy z innych miast, ale również spróbować dań utytułowanych na forum ogólnopolskim szefów kuchni i sprawdzić menu z ich restauracji.

Villi Gardena w Parku Śląskim szefuje Dominik Duraj, który ma na koncie między innymi tytuł Szefa Roku Polski Południowej 2017, przyznany przez prestiżowy przewodnik Gault & Millau. Na Fine Dining Week będzie serwował między innymi halibuta, co cieszy mnie wyjątkowo, bo wiem, że ma znakomitą rękę do ryb.

Restauracja Isto, mieszcząca się w nowoczesnym budynku biurowca KTW I, niedawno triumfowała podczas Restaurant Week. W ramach jesiennej edycji festiwalu przyjęła ponad tysiąc gości i została uznana za najlepszą restaurację w Polsce. Nagrodzono ją zarówno za dania, jak i obsługę. Na Fine Dining Week szef kuchni Isto Patryk Dusza przygotował wiele ciekawych dań – mnie najbardziej zaintrygowała kaczka mulard z kaszanką w popiele i zakwaszanym jabłkiem. Dusza udowodnił już, że w znakomity sposób łączy regionalne produkty z nowoczesnymi technikami kulinarnymi. Warto sprawdzić, jak zrobi to tym razem. Dodam, że Isto znajduje się w Strefie Kultury, po sąsiedzku z ikonami Katowic – Spodkiem, MCK oraz NOSPR, gdzie z kolei mieści się następna z restauracji biorących udział w festiwalu, Cadenza, której szefuje Kacper Przybyła. Słyszałam już wiele dobrego o daniach wegetariańskich w Cadenzie, a moją ciekawość wzbudziło szczególnie menu z gryczakiem w roli głównej.

Hotel Monopol w Katowicach ma 115 lat i 5 gwiazdek na frontonie. Podczas Fine Dining Week zaprasza do swojej restauracji Cristallo, która mieści się na oszklonym patio zabytkowej kamienicy. To wnętrze naprawdę robi wrażenie! Szef kuchni Tomasz Modzelewski zaserwuje tam między innymi chowder z ostrygami i ziemniakami.

Restauracje Umami w Pyskowicach i Plado w Gliwicach mają tego samego właściciela i to samo grono oddanych gości. Lokale cieszyły się szaloną popularnością w kolejnych edycjach Restaurant Week. Czas sprawdzić, jak smakuje ich pięciodaniowe menu degustacyjne. Szefowie kuchni Robert Biniasz i Mateusz Bieniek kuszą między innymi grasicą cielęcą w marynacie orientalnej i policzkiem wołowym z polskiego black angusa z sosem whisky.

Na koniec dwie mieszczące się w pięknych obiektach restauracje: Rezydencja Luxury Hotel w Piekarach Śląskich oraz Dworek New Restaurant w Bielsku-Białej. To miejsca, które polecam na specjalne okazje – tym razem niech to będzie festiwal sztuki restauracyjnej. Mariusz Malinowski, szef kuchni Luxury, podejmie gości między innymi krupnikiem ze słonecznika z selerem w tempurze i policzkami wieprzowymi z sosem z czekolady. Przemysław Baczański z Dworku przygotował cappuccino z podgrzybka, dzika i gołąbka z serem kozim.

Fot. Sebastian Bednarek / Unsplash.com

Trójmiasto

Tosia Kolo rekomenduje:

Lista trójmiejskich restauracji zakwalifikowanych do Fine Dining Week może nie jest długa, ale to niezwykle mocna siódemka. Jestem przekonana, że szefowie kuchni przygotują dania, które sprawią, że w trakcie kolacji będzie można wielokrotnie trafić do siódmego nieba.

Na pewno polecam odwiedzić gdańską Radę Miasta. Niewiele jest miejsc, w których właściciele tak bardzo angażują się w kształtowanie karty, że aż samodzielnie zbierają grzyby rosnące w kaszubskich lasach. Podobno najlepsze kasztany rosną na placu Pigalle, ale z przyjemnością wybiorę się do Rady Miasta, by spróbować pieczeni z kasztanów i orzechów, serwowanej z owocowo-winnym sosem.

Nie mogę też doczekać się wizyty w Fino, lokalu, który zadebiutował w jesiennej edycji festiwalu Restaurant Week i od razu otrzymał nagrodę dla najlepszej restauracji. Jacek Koprowski, nasz trójmiejski Massimo Bottura, ma niezwykłą kulinarną wyobraźnię. Palę się do tej wizyty zwłaszcza na myśl o ptysiu z musem śliwkowym, lodami z palonego masła, popcornem i nori.

Jeśli chcecie odlecieć z rozkoszy jak David Copperfield, udajcie się do restauracji Rafała i Piotra Wałęsów. W Sztuczce i   Sztuczce Bistro odbywają się prawdziwe kulinarne czary. Magicznie zapowiada się jajko zielononóżki w wersji poche z żelem z piklowanych buraków i kremem z chrzanu w sopockiej Sztuczce Bistro. W Trójmieście wcale nie tak łatwo zjeść dobrą rybę. Dlatego poczułam się jak ryba w wodzie, gdy zobaczyłam, że w gdyńskiej Sztuczce będzie można spróbować rybnego bulionu z ravioli z dorszem, kiszonym pomelo i koperkiem.

fot. Andrea Anastasakis / Unsplash.com

Warszawa

Jessica Nadziejko (Plum in chocolate)

Warszawski Fine Dining Week jak zwykle nie zawodzi. Ponad 20 restauracji otwiera podwoje i zaprasza do smakowania menu przygotowanego specjalnie z tej okazji. Przyznaję, że wybór najsmaczniejszych propozycji był dla mnie nie lada wyzwaniem. W każdym lokalu bowiem znalazłam przynajmniej jedno danie, za które oddałabym wszystko. Jednak z największą ciekawością czekam na połączenie pora, agrestu, białej porzeczki, chleba i sosu holenderskiego oraz cykorii, sera owczego, gruszki, orzechów włoskich i liści porzeczki w Kieliszkach na Hożej. Deser w postaci ptysia z konfiturą jagodową, migdałami i sosną może być świetnym zwieńczeniem tej kolacji, na której zapewne nie zabraknie kieliszka dobrego wina.

Strefa uwiodła mnie wizją delikatnego consommé z cebuli, podanego z ziemniakiem, serem gruyère i oliwą szczypiorkową oraz daniem łączącym ośmiornicę z majonezem, sepią, tapioką i pomidorem. Całości zachwytu dopełniła słodka brioche z makiem, mandarynką, mascarpone i ziemią orzechową. Restauracja Marconi w hotelu Bristol kusi polską kuchnią w nowoczesnym wydaniu. Filety sandacza mazurskiego z bulionem z ogórka kiszonego, crème fraîche i buraczanym risottem, wariacje na temat kalafiora, żurek na zakwasie z palonym żółtkiem czy klasyczny jabłecznik na maślanym kruchym cieście – na samą myśl czuję głód.

Flavia Borawska, szefowa kuchni Opasłego Tomu, swoim menu przypomniała mi o smakach dawno już zapomnianej jesieni. Dyniowe leniwe z serowym sosem, kruszonką z amaretti i koperkiem, warzywa korzeniowe z domową harissą i kolendrą oraz daktylowe ciasto sowicie oblane kajmakiem i kwaśną śmietaną to tylko część jej wspaniałej propozycji. Z kolei Michał Gniłka w Alewino zaskakuje propozycją na białe kimchi z fenkułu, kalafiora i rzodkiewki podane z chlebem na zakwasie. Na dokładkę kremowy pęczak zestawił z popcornem gryczanym i truflowymi czipsami z kaszy jaglanej na purée z groszku i rukwi wodnej, a w deserze nie zabraknie wszystkich odcieni marchewek.

Przejście obok otwartego ravioli z selera z sosem porowym i emulsją jabłkowo-chrzanową, jajka perfect z sosem smardzowym, dynią piżmową i orzechami laskowymi oraz tarty czekoladowo-pralinowej z karmelizowanymi orzechami i lodami z tonką w Bez Tytułu uważam za niemożliwe. Mam wrażenie, że całe menu zostało ułożone dokładnie pod moje kubki smakowe! Na koniec jeszcze White One, w którym przewiduję czyste smakowe szaleństwo! Na początek troć wędrowna z boczkiem w dymie wiśniowym, gryką oraz sosem kaszubskim, potem zwinne przejście do pulled beef ze śliwką i z kawą, purée selerowego z truflą oraz kiszonej czerwonej kapusty z różowym pieprzem, by na koniec rozpłynąć się przy karmelowym serku z solą morską, malinami i chrupiącymi ziarnami kakaowca. Nie mogę się już doczekać wieczorów pełnych doskonałego jedzenia przygotowanego przez tych wirtuozów smaku!

 

fot. Tomasz Filipek / Unsplash.com

Wrocław

Piotr Gładczak rekomenduje:

Już po raz trzeci wrocławscy miłośnicy dobrego jedzenia otrzymują szansę zaznajomienia się z fine dining w przystępnej cenie. Restauracje biorące udział w tutejszej edycji Fine Dining Week przygotowały oryginalne propozycje zarówno dla osób już obytych z tą formułą kulinarną, jak i dopiero wchodzących w świat fine dining.

Stolica Dolnego Śląska ma sześciu przedstawicieli, w tym jednego zlokalizowanego poza miastem. Właśnie od niego wypada rozpocząć kulinarną eskapadę – zwłaszcza jeśli lubujecie się w dziczyźnie. Wojciech Harapkiewicz, charyzmatyczny szef kuchni, właśnie tę część tortu zagospodarował dla siebie. Kulinarną podróż w restauracji Babinicz rozpoczyna pâté z sarny, ale to tylko wstęp, bo im dalej w las, tym ciekawiej. Zupa stanowi chwilę odpoczynku od mięsnych uciech, ale karp z wędzonymi warzywami pięknie nawiązuje do tradycji kulinarnych regionu. Boczek z jelenia i comber jagnięcy ponownie wskazują kierunek, w jakim podąża restauracja, a całość wieńczy podkreślający lokalność deser z serem z Wańczykówki.

Klimat własnej restauracji na festiwalowych talerzach postanowił pokazać również Karol Sankowski, który od lat rządzi i dzieli w kuchni restauracji Marina. Gdybyście szukali miejsca na romantyczną kolację we dwoje, prawdopodobnie nie znajdziecie nic lepszego. Widok z okien na wrocławską marinę zapiera dech w piersiach, zwłaszcza wieczorową porą. W festiwalowym menu ucztę rozpoczyna przegrzebek, a uzupełnieniem morskiej części pięciodaniowego zestawu jest raviolo z krabem. Pstrąg łososiowy z grasicą oraz biodro jagnięce budują napięcie i z każdym kęsem zwiększają pozytywne odczucia smakowe. Zwieńczeniem uczty jest czekolada z owocami leśnymi i bezą na azocie.

Tak jak w ubiegłych latach, festiwalowych gości powita uśmiechnięta zwyciężczyni programu „Top Chef” Katarzyna Daniłowicz, prowadząca restaurację Olszewskiego 128. Wizyta w lokalu usytuowanym na klimatycznym Biskupinie to gwarancja najwyższej jakości składników oraz świetnego warsztatu. W menu Olszewskiego 128 wyraziste dania z mięsem w roli głównej, jak wołowina z topinamburem i kiszoną kapustą, przeplatają się z lżejszymi propozycjami z dorsza i okonia morskiego.

Ryby znajdą się również w karcie pięknej Grape Restaurant. Troć pojawia się jako przystawka, wędzona ryba staje się głównym składnikiem zupy, natomiast dania główne idealnie nawiązują do zimowej aury. Makaron z policzkiem wołowym i dzikimi grzybami to główna propozycja. Do mięs wrócimy też w czasie deseru, który tu pojawi się w formie gotowanego boczku wieprzowego z wędzonym aromatem marchewki.

Cieszy fakt, że wrocławscy szefowie kuchni nie boją się eksponować lokalnych smaków i produktów i przemycają je w interesujących zestawieniach smakowych. Dolnośląskie restauracje mają swój charakter, tożsamość i dysponują ogromnym talentem, którego efektem są tegoroczne propozycje festiwalowe.

 

fot. Sebastian / Flickr.com

Rezerwacji można dokonać za pośrednictwem strony internetowejWięcej szczegółów w kanałach społecznościowych festiwalu Fine Dining Week.

Fine Dining Week potrwa od 6 do 17 lutego. Festiwal obejmie:

  • Warszawę,
  • Wrocław,
  • Poznań,
  • Kraków,
  • Łódź,
  • Trójmiasto,
  • Silesię.

© KUKBUK 2018