Mikrodomy w zgodzie z naturą. Jak będziemy mieszkać w przyszłości? - KUKBUK

Mikrodomy w zgodzie z naturą. Jak będziemy mieszkać w przyszłości?

Uznana za jedną z najbardziej wpływowych osób na świecie Li Edelkoort, zajmująca się prognozowaniem trendów, ogłosiła koniec epoki indywidualizmu. Podkreśliła, że współczesny człowiek chce być niewidoczny, anonimowy, wręcz nudny. W przypadku domów oznacza to ograniczone do minimum funkcje i formę zlewającą się z otoczeniem.

Tekst: Anna Lorens
Zdjęcia: Åke E:son Lindman, Lindman Photography; studenci School of Form

Można zaryzykować stwierdzenie, że w grupie jakość. Jesteśmy trochę jak owady: piękne, różnorodne, ale łączące się w struktury, które czynią je niejako niewidocznymi pojedynczo. Najlepiej, jeśli przestrzenie, w których mieszkamy, są niejako przedłużeniem naszych upodobań w rytmie slow. Niechętnie rezygnujemy z dziecięcych marzeń i często uciekamy od wchodzenia w dorosłość. Otaczamy się sentymentalnymi przedmiotami i czujemy się dobrze w nostalgicznych, niezobowiązujących formą ani funkcją przestrzeniach, w których użytkownik odgrywa rolę drugorzędną. Wielu z nas ma nawet swoją wizję „domku na drzewie”, w którym chciałoby się skryć i stamtąd obserwować świat. Otaczająca nas rzeczywistość daje wiele możliwości. Byłoby dobrze, by ów domek w pełni je wykorzystywał. (…)

Spróbujmy zatem przez chwilę pomyśleć o domu w sposób abstrakcyjny, inspirując się światem owadów. Traktując owada jako użytkownika pewnej przestrzeni, od razu zaczynamy analizować, w czym właściwie ów owad się specjalizuje. Zapominamy o dachu, oknach i podłodze. Zastanawiamy się, w jakim zakresie dom mógłby być dla owada pomocny. Albo jak sprawić, by taka przestrzeń stała się przedłużeniem, rozwinięciem jego niezwykłych możliwości.

Sześcienny hotel na drzewie to Mirrorcube w Harads w Szwecji zaprojektowany przez pracownię architektoniczną Tham i Videgård.

Dom świetlika jest swojego rodzaju manifestem. Ma kształt oplatających krzewy świetlnych kokonów, wzorowanych na tych plecionych przez owady. Wokół nich świetliki zbierają się w skupiska. Są to owady samowystarczalne. Emitując zimne światło, zbliżone do używanego przez sygnalizatory świetlne, dzięki tak zaprojektowanym domom-strukturom informują człowieka, żeby uszanował ich obecność. Zarówno ludzie, jak i słabo rozwinięte ewolucyjnie owady przesyłają komunikaty za pomocą światła. Ma ono w kulturze człowieka ogromną wartość i niemałe znaczenie. Jest utożsamiane z czymś dobrym i uświęconym. Tak zaprojektowany dom dla świetlika ma zapewnić mu bezpieczeństwo i schronienie.

 

Dom świetlika Hanny Krasockiej to jeden z projektów powstałych podczas zajęć "Dom dla owada" w School of Form.

Dom mrówek to system doskonały. (…) Dzięki stworzonemu na potrzeby projektu matematycznemu schematowi działania (i zmienności) typowego mrowiska można zilustrować ten naturalny porządek stosunkowo prostą i uniwersalną geometrią. Możemy w nieskończony sposób analizować, jak owo mrowisko-miasto rozrasta się i mutuje i jakimi prawami się rządzi.

Dom mrówki Martyny Świerczyńskiej

Kowal bezskrzydły, zwany potocznie tramwajarzem, to niezwykle graficzny owad – ma charakterystyczny czerwony pancerzyk z emblematem czarnej niby-czaszki. Jako środowisko życia obrał tereny zurbanizowane. Upodobał sobie rozgrzane słońcem powierzchnie oraz szczeliny w betonowych elewacjach i płytach chodnikowych. Zlokalizujmy więc domki dla tramwajarza na betonowych elewacjach blokowisk. Poszukajmy nawiązań do wzorów, jakie tworzą pancerzyki owadów w miejskiej kulturze streetartowej i grafice hiphopowej. Zaprojektujmy cementowe kafle, które nagrzewają się w słońcu i skrywają wiele załamań i zakamarków. Dzięki temu, że są komplementarne, mogą tworzyć na elewacjach bloków piękny relief – a w skali ludzkiej powielać wzory, jakie tworzą łączące się w skupiska owady.

Dom kowala bezskrzydłego Krystyny Ogór

Mucha jest jednym z trudniejszych w odbiorze owadów, bo jest bezużyteczna, ponadto w ludzkich kategoriach – stanowczo brzydka. (…) Mucha ma niesamowicie skonstruowane oko, umożliwiające jej 360-stopniowy kąt widzenia. W powiększeniu jest ono piękną, wielobarwną strukturą złożoną z pojedynczych niby-oczek. Forma domu dla muchy jest przeznaczona do instalowania w kątach i zagięciach ścian, ma liczne załamania. Wynika to z upodobań owada, który czuje się bezpiecznie właśnie w takich miejscach. Holograficzna folia pokrywająca ścianki domu ma zapewnić musze dostojną oprawę i uczynić ją atrakcyjną z punktu widzenia człowieka. Oprócz nawiązań do oka muchy i mieniących się skrzydeł powłoka ta załamuje światło i wabi owada do środka. Dynamika formy wynika zaś z procesu przejścia muchy ze stadium larwy do stadium osobnika dorosłego. Poszczególne moduły mogą łączyć się w ruchomy łańcuch. Inspiracją dla takiego sczepiania się elementów jest lepkość muchy.

Dom muchy Ewy Dulcet

Kozioróg dębosz to owad altruista. Drąży w drzewach malownicze korytarze i opuszcza je, pozostawiając dla innych gatunków. Żyje wyłącznie na dębach. Słabość do wygrzewania się w słońcu na korze drzew bywa dla niego zgubna. Często bowiem staje się ofiarą drapieżników. Dom dla kozioroga został zaprojektowany jako klasyczna forma sześcianu ze stali cortenowej. Corten to blacha, która rdzewieje, nie niszcząc swojej struktury. Kiedy się utlenia, przypomina zmurszałą korę dębu. Zawieszone na drzewach kubiki, obleczone stalą cortenową i wypełnione dębiną i żywicą, oferują schronienie i pożywienie. We wnętrzu kryją piękne korytarze, niczym camera obscura.

W przyszłości zamieszkiwanie może być coraz częściej zawłaszczaniem kawałka natury, ale tak, by czuć się nierozerwalnie z nią związanym. Dom będzie więc kryjówką, ale nie schronieniem, bo nie chodzi tu o bezpieczeństwo, a raczej o świadomą izolację. Ten z naszych marzeń nie musi mieć tradycyjnej podłogi, okien, dachu ani paradnego wejścia. Może stanowić strukturę, którą będziemy kształtować swobodnie, w myśl zasady: mniej znaczy lepiej. To system, który w pewien sposób będzie rozwinięciem naszych upodobań.

 

Anna Lorens jest architektem, projektantką wnętrz i produktu. Wraz z Markiem Lorensem założyła pracownię Lorens (Lorenslorens.pl). W poznańskiej School of Form od dwóch lat prowadzi zajęcia projektowe pod nazwą: Dom dla owada. W ich trakcie, korzystając między innymi z konsultacji humanistycznych Joanny Malinowskiej, studenci mają za zadanie zaprojektować obiekt mieszkalny w skali mikro, inspirowany światem owadów i ich formami egzystencji. Nie są to domy przeznaczone bezpośrednio dla owadów, ale struktury oparte na ich cechach, inspirowane możliwościami rodem ze świata natury.  

*Fragment tekstu „Mikrodomy.w zgodzie z naturą”, który w całości można przeczytać w magazynie „KUKBUK Podróże i dizajn 2016″.

 

 


© KUKBUK 2018