Książki kulinarne, które zmieniły życie – Michał Korkosz - KUKBUK

Książki kulinarne, które zmieniły życie – Michał Korkosz

Michał Korkosz, szerzej znany jako Rozkoszny, autor bloga o takim tytule, to pasjonat jedzenia i jego historii, smakosz i podróżnik kulinarny. Jest laureatem dwóch prestiżowych nagród amerykańskiego magazynu „Saveur” za fotografię kulinarną. Co czyta?

Tekst: Laura Osęka

Laura Osęka: Czy pamiętasz pierwszą książkę, z której coś ugotowałeś?

Michał Korkosz: To nie były moje książki, a mojej mamy. I nie jedna, a kilka – cała seria książek Nigelli Lawson. Razem z mamą oglądaliśmy jej programy i wówczas zaczęła się moja miłość do jedzenia, oglądania go i słuchania o nim. Nigella świetnie opowiada o kulinariach. Nie pamiętam pierwszego przepisu, ale to na pewno był deser, bo później testowałem ich sporo. A pierwszą książką, którą kupiłem za własne pieniądze, była „Mała paryska kuchnia” Rachel Khoo. Mam do tej pozycji spory sentyment i lubię do niej wracać, niekoniecznie, by z niej gotować, bo znalazły się tam francuskie klasyki, ale przede wszystkim – by ją oglądać i czytać. Zdjęcia zostały zrobione przez Davida Loftusa, jednego z moich ulubionych fotografów kulinarnych.

L.O.: Które książki najbardziej cię w życiu zainspirowały?

M.K.: Wszystko zależy od tego, jak interpretować słowo „inspiracja”. Mam swoje ulubione książki kucharskie, które bardzo dużo mnie nauczyły. Na przykład „Patisserie” Christophe’a Feldera, tomiszcze – zawierające przepisy krok po kroku i zdjęcia do nich – które nauczyło mnie podstaw francuskiego cukiernictwa. Jest dla mnie niezwykle cenną książką, zawsze mam ją pod ręką. Kolejną, niezwykle inspirującą pozycją jest „Leksykon smaków” Niki Segnit. Autorka wykonała niesamowitą pracę, łącząc smaki, uświadamiając czytelnikom, że niektóre połączenia, nie do końca oczywiste, mogą stworzyć rewelacyjne danie.

L.O.: Co teraz czytasz?

M.K.: Teraz czytam „Thai Food” Davida Thompsona, książkę, która bywa nazywana biblią smaku; niedawno trafiła w moje ręce. Tajska kuchnia jest dla mnie czymś niesamowitym i całkowicie nieznanym. Lubię odkrywać nowe rzeczy, a autor podchodzi do tematu kompleksowo – przedstawia historię jedzenia, jego kulturę, przybliża i dokładnie opisuje wszystkie składniki, co jest istotne dla osoby, która z tajską kuchnią nie miała wiele wspólnego. To odkrywcza i inspirująca rzecz. Oprócz tego czytam „Historię naturalną i moralną jedzenia” Maguelonne Toussaint-Samat, która niedawno zmarła. Sięgnąłem po tę książkę drugi raz, właśnie ze względu na śmierć autorki. To pozycja dość ciężkostrawna, pełna faktów. Jeśli ktoś interesuje się jedzeniem, to na pewno warto do niej sięgnąć, bo Maguelonne opowiada o jego historii, przeplatając to historycznymi ciekawostkami moralnymi – na przykład dlaczego Luter nie jadł masła czy co trafiało na stoły Ludwika XIV.

L.O.: Gdybyś musiał wyjechać na bezludną wyspę, to którą książkę zabrałbyś ze sobą?

M.K.: To bardzo trudne pytanie – i straszna wizja, że musiałbym zostawić wszystkie książki! Tą najulubieńszą jest „Moja kuchnia w Paryżu. Przepisy i opowieści” Davida Lebovitza. Dla mnie to książka perfekcyjna, bo lubię kulinarne opowieści, a Lebovitz jest doskonałym publicystą kulinarnym i blogerem. Śledzę go od wielu lat, jego sposób pisania o jedzeniu całkowicie do mnie trafia, przy tym zdjęcia są zupełnie naturalne – bez zbędnego stylizowania. Tę książkę czyta się jak najlepszą opowieść. Zabrałbym ją na bezludną wyspę, by móc przenieść się myślami do Paryża, bo zdecydowanie wolę miasto niż bezludzie.

Maguelonne Toussaint-Samat, „Historia naturalna i moralna jedzenia”

Książka, o której śmiało można powiedzieć, że jest must read każdego, kto interesuje się kulinariami i jedzeniem. Opowiada o historii produktów i o tym, jak trafiły na stoły w różnych zakątkach świata, wyjaśnia też symbolikę różnych pokarmów i związane z nimi zwyczaje jedzeniowe. Historia dań jest tutaj nie bez znaczenia, bo przeplata się z historią ludzkości – osobistości tego świata, o których autorka opowiada, miały różne przyzwyczajenia, a te wpłynęły na bieg dziejów. Rzecz napisana dosyć przystępnie, jednak z naukowym zacięciem, przez co, jak wspomniał Rozkoszny, może być nieco ciężkostrawna.


© KUKBUK 2018