Książki kulinarne, które zmieniły życie: Bartek Kieżun - KUKBUK

Książki kulinarne, które zmieniły życie: Bartek Kieżun

Jakie książki czyta i z których gotuje nasz ulubiony bloger?

Tekst: Laura Osęka
Okładka: Wyd. Carta Blanca

Bartka Kieżuna czytelnikom KUKBUK-a chyba nie trzeba przedstawiać. To nasz bloger i felietonista, od początku związany z magazynem i jego stroną internetową. Lubi jedzenie, podróżowanie i sztukę; ponieważ nie umie wybrać, stara się łączyć te trzy przyjemności. Spełnia się w roli dziennikarza kulinarnego, ma dyplom sommeliera, prowadzi kolacje degustacyjne i warsztaty kulinarne. W zeszłym roku wydał książkę „Italia do zjedzenia”.

Laura Osęka: Jakie książki inspirują cię w życiu?
Bartek Kieżun:
Bardzo lubię książki kucharskie i czasopisma kulinarne. Z każdej podróży zwożę jedne i drugie, nawet jeśli nie czytam w danym języku. Tak szukam inspiracji. Często korzystam z serii o kuchniach europejskich – w języku polskim ukazały się „Kulinaria Italia”, „Kulinaria francuskie” i „Culinaria. Kuchnie Europy ”. One pokazały mi spektrum kulinariów; że są one częścią kultury, a nie tylko tym, co kładziemy na talerzu. Lubię też dwie książki Marleny de Blasi – „Smaki południowej Italii” i „Smaki północnej Italii”. Zebrała w nich mnóstwo autentycznych przepisów i w tym celu zjeździła Włochy wzdłuż i wszerz, by niemalże wykopać je z niebytu. Bardzo lubię Davida Lebovitza i „Moją kuchnię w Paryżu”, to mocna książka, lubię ją mieć w rękach, do tego ładna, a przepisy zawsze wychodzą.

L.O.: A książka, z której gotowałeś po raz pierwszy?
B.K.:
Pierwsza książka, z której gotowałem, to była „Doskonała kuchnia polska” Marka Łebkowskiego. Dostałem ją od mamy, bo u mnie w domu wszyscy gotowali – więc połknąłem bakcyla. Bardzo dobrze pamiętam wizytę we Włoszech, gdy miałem wokół siebie wszystkie wymarzone składniki, ale nie mogłem gotować, bo nie miałem przepisów. W związku z tym przed drugą wizytą napakowałem do walizki książek kucharskich i gotowałem tam między innymi z „Włoskiej wyprawy Jamiego”, której autorem jest Jamie Oliver. To może nie do końca autentyczna pozycja, ale za to bardzo przyjemna w użyciu. Z kolei pierwszym daniem, które ugotowałem z książki kucharskiej, było risotto. Przepis wziąłem z tomu poświęconego kuchni włoskiej –„Encyklopedii sztuki kulinarnej” wydawnictwa Tenten, autorstwa między innymi Marka Łebkowskiego.

L.O.: Która z książek jest najbliższa twojemu sercu?
B.K.:
Chyba właśnie „Kulinaria Italia”. To wielkie tomiszcze, używane przeze mnie wielokrotnie, wyświechtane, bo czytane tyle razy, że znam je prawie na pamięć. Opowiada przede wszystkim o kuchni i choć zawiera przepisy, to nie one są tu najważniejsze. Może nie wygląda jak współczesne książki kucharskie, ale pełna jest rzetelnej i sprawdzonej wiedzy.

L.O.: Co teraz czytasz?
B.K.:
Teraz rzadziej sięgam po książki z przepisami, częściej czytam o kulturze jedzenia i historii gotowania. Koło łóżka leży „Historia smaku” Bryana Bruce’a. Pochłaniam „Kumin, kakao i karawanę. Odyseję aromatyczną” Gary’ego Paula Nabhana, niesamowitą książkę, która zabiera w podróż w czasie i przestrzeni. To wyprawa szlakiem kupieckich karawan, którym sprowadzano przyprawy już 5 tysięcy lat temu. Poza tym, ponieważ przygotowuję się do napisania książki o Portugalii, kupuję i czytam wszystko, co na jej temat jestem w stanie zdobyć – interesuje mnie kontekst jedzenia, sztuka i kultura.

Bryan Bruce, „Historia smaku”

To pozycja z pogranicza beletrystyki i literatury popularnonaukowej. Czyta się ją jak dobrą powieść, choć chyba nie takie było założenie. Autor zabiera czytelników w podróż po wszystkich kontynentach, pokazując, jak warzywa, owoce i przyprawy zmieniały się na przestrzeni lat. Opowiada ich historię, odwołuje się do związanych z nimi tradycji. Przytacza też anegdoty i ciekawostki – między innymi historię przeróżnych przekrętów związanych z jedzeniem, a także fortun zbudowanych na przyprawach.


© KUKBUK 2018