Felliniego smaki miłości. "Na włoskim jedzeniu znał się jak nikt inny" - KUKBUK

Felliniego smaki miłości. „Na włoskim jedzeniu znał się jak nikt inny”

Potrafił cierpliwie czekać na odpowiednie światło, by zrobić idealne ujęcie. Za to w kuchni był niecierpliwy, parzył się i upuszczał noże. Choć mistrzem gotowania nie był, na włoskim jedzeniu znał się jak nikt. Jaka kuchnia budziła zachwyt „il Maestro”?

Autor: Marta Cyzio
Zdjęcie główne: Kadr z filmu "Amarcord"

Deser z „Corriere Padano”

Powiedzieć, że dla Włochów jedzenie jest symbolem życia, nieodzownym elementem kultury, to nic nie powiedzieć. Fellini zdawał sobie z tego doskonale sprawę. Bohaterowie jego filmów ucztują, zajadają się, biesiadują godzinami.
By sceny były jak najbardziej autentyczne, aktorom podawano prawdziwe dania, które wcześniej przygotowywał specjalny zespół kucharzy. Gotowano i jedzono tak długo, aż reżyser uznał, że ma perfekcyjne ujęcie, lub… zabrakło pieniędzy na dalsze gotowanie. W filmach Felliniego kuchnia była nie tylko pełnoprawnym elementem fabuły, ale stawała się sztuką – sensualną i żywą.

Jego romans z jedzeniem rozpoczął się już w dzieciństwie. W domu zawsze pachniało parmezanem, którym handlował ojciec reżysera – koła sera zajmowały prawie cały stół w jadalni. Matka przygotowywała specjały kuchni bolońskiej, które stały się dla Felliniego synonimem najlepszych dań. Wśród niezapomnianych smaków z tego okresu znajdzie się popisowe ciasto babki, zuppa inglese, warstwowe ciasto przypominające angielski trifle. Swoją niepowtarzalność zawdzięczało sekretnemu składnikowi… posmakowi gazety. Kilka lat przed śmiercią w wywiadzie dla „Vanity Fair” reżyser wspominał, że jego babka nakładała bezę, wyciskając ją przez tutkę ze zwiniętej kartki gazety „Corriere Padano”: „To ważny szczegół, ponieważ ciasto miało delikatny smak papieru gazetowego. Teraz nie można go odtworzyć, bo przestano wydawać tę gazetę. »The New York Times« się do tego nie nadaje. Może »Corriere della Sera« jest nieco bliżej”. Dodatkową aurę niezwykłości deser zawdzięczał samej babce, którą reżyser opisywał jako elegancką kobietę w ogromnych białych kapeluszach. Ciastka, cukierki i likiery, które robiła, miały w sobie delikatność i cenny smak przeszłości połączonej z nutą karnawału. Fellini starał się ten klimat oddać w swoich filmach.

Na planie filmowy gotowano i jedzono tak długo, aż Federico Fellini uznał, że ma perfekcyjne ujęcie (fot. independent.cat)

Ryż ponad wszystko

Serce „il Maestro” oddał jednak… ryżowi. Risotto z szafranem, skropione tuż przed podaniem dwoma kropelkami grappy, rywalizowało tylko z neapolitańską zapiekanką sartù. Przygotowywana od czasów panowania Burbonów we Włoszech, zawiera absolutnie wszystko – pomidory, małe kulki mięsa, groszek, grzyby oraz jajko na twardo. Podawana z jednym z trzech ulubionych win reżysera: brunello di montalcino, amarone lub barolo, nie miała sobie równych. Za to za makaronem reżyser nie przepadał. Od carbonary wolał omlet z pietruszką. Jedynym wyjątkiem było lasagne verde – bolońska odmiana tradycyjnego lasagne podawana ze szpinakiem.

Fellini darzył kuchnię włoską prawdziwą i wierną miłością. Potrawy z innych kuchni wybierał tylko wtedy, gdy wyjeżdżał do Ameryki. W Stanach z lubością zamawiał puszyste pankejki serwowane ze słodkim syropem klonowym, ponieważ przypominały mu filmy z Clarkiem Gable’em oraz Carole Lombard. Z kolei na obiad chętnie wybierał się do chińskich knajpek, bo bardzo smakowała mu kuchnia egzotyczna.

Risotto z szafranem to jedno z ulubionych dań mistrza (fot. Toa Heftiba, unsplash.com)

Co rządzi na talerzu?

Na talerzu mistrza królowała prostota. Skomplikowane potrawy gotowane przez kilka godzin Felliniego nie interesowały. Im mniej składników, tym lepiej, zwłaszcza jeśli pochodziły od lokalnych producentów. Dania musiały być wykonane bezbłędnie, bo reżyser miał reputację prawdziwego konesera i z łatwością wyłapywał wszelkie niedoskonałości potraw. Tym większe uznanie należy się żonie mistrza, którą Fellini nazywał „geniuszem w kuchni”. Aktorka Giulietta Masina, która wystąpiła w wielu filmach męża, podobno potrafiła wyczarować niezwykłe dania z zaledwie kilku składników. W jej rękach tradycyjne przepisy zamieniały się w oryginalne i niepowtarzalne dania.

Magię jedzenia reżyser odtwarzał nie tylko na ekranie. Od piętnastego roku życia zawzięcie rysował – na kartkach, serwetkach, w notesach. Większość jego prac powstawała w ramach „Księgi marzeń”, którą był swoisty pamiętnik zapełniany przez ponad 33 lata. Specjalna cyfrowa wystawa otwarta w dwudziestą rocznicę śmierci reżysera pokazała, jak silne było przekonanie Felliniego, że w jedzeniu skrywa się pełnia życia i jego wyrazu. Magia ze szczyptą miłości.

Aktorka Giulietta Masina wystąpiła w wielu filmach męża. Kadr z filmu La Strada Federico Felliniego (fot. Wikimedia Commons)

Sekretny składnik jedzenia

„Il Maestro” uwielbiał jeść, a jeszcze bardziej lubił zapraszać do stołu kobiety i obserwować je podczas posiłku. Twierdził, że w ten sposób można wiele wywnioskować o ich osobowości – z im większym apetytem jedzą, tym większy zapewne jest ich apetyt erotyczny. Damska seksualność fascynowała reżysera. Jego bohaterki są hipnotyzujące, monstrualne, uwielbiają jeść. Płeć piękna była z pewnością wielką miłością reżysera, tak wielką, że zapytany kiedyś o ulubione danie, powiedział: „Kobieta, która dopiero co zjadła”. Zagadka rozwiązana.

Podczas pracy nad tekstem korzystałam z:
– Mimi Sheraton, No Fettuccine for Fellini Says Mimi: Ahh-Zuppa!, „Vanity Fair”,
– The Incredible Edible World of Federico Fellini, Itineraries of Taste.


© KUKBUK 2018