WF dla opornych, czyli balet dla dorosłych - KUKBUK

WF dla opornych, czyli balet dla dorosłych

Moja przygoda z baletem zaczęła się od marzeń. Jako niezbyt oryginalna mała dziewczynka marzyłam o podskokach w tutu i puentach, ale rodzice z jakiegoś powodu nie posłali mnie na zajęcia. Gdy dorosłam, odkryłam, że nie potrzeba wielkich umiejętności, ścisłej diety ani smukłej sylwetki, żeby zostać baletnicą. Będę przewodnikiem po tym sporcie, bo zakochałam się w nim po uszy.

Tekst: Kasia Stadejek
Zdjęcie główne: Unsplash.com

Na początek definicja – balet to spektakl odbywający się na scenie, a zajęcia, na które was zapraszam, to taniec klasyczny.

Stali czytelnicy strony internetowej KUKBUK-a z pewnością pamiętają cykl „Wstały od stołu”. Przejedzone redaktorki – Agata, Basia i ja – zwierzały się w nim ze swoich sportowych przepraw; testowania po kolei różnych dyscyplin sportu i poszukiwania dla siebie przyjemnego sposobu na spalanie kalorii. Ćwiczyłyśmy do maratonów, jeździłyśmy na rowerach, pływałyśmy, tańczyłyśmy zumbę, pociłyśmy się na zajęciach fitness, przysypiałyśmy na pilatesie i stękałyśmy na siłowni. Nie było łatwo. Od biegania strzykały mi kolana, kroki zumby i fitnessu napełniały mnie zażenowaniem, a siłownia czystą rozpaczą. Próbowałam ją polubić prawie rok, sumiennie realizując plany treningowe, licząc białko i wdychając unoszący się w przestrzeni klubu testosteron. Chowając do szafki w szatni pachnący bochenek chleba kupiony na kolację, czułam na sobie pogardliwe spojrzenia idealnie wyrzeźbionych dziewcząt, a gdy wychodziłam z siłowni z kartonikiem kakao w dłoni – to podobno idealny potreningowy energetyk – mijałam spoconych olbrzymów przycupniętych wokół klubu i szybko wciągających z plastikowych pudełek kurczaka z ryżem, spanikowanych domykającym się oknem metabolicznym. Czy miałam stać się taka sama? Ratunek przyszedł w samą porę. Redakcyjna koleżanka Agata zaciągnęła mnie do studia Oh Lala, specjalizującego się w dziewczyńskich sportach – nomen omen, mieszczącego się na tyłach restauracji – na zajęcia z fitbaletu. Łączyły one elementy tańca, pilatesu i fitnessu oraz dobrą muzykę. Tydzień później miałam już kupione baletki, a gdy Oh Lala zmieniła grafik, mocne postanowienie kontynuacji baletowej przygody.

Przy wyborze szkoły czy klubu oferujących zajęcia z baletu dla dorosłych warto przyjrzeć się prowadzącemu (fot. Krys Alex / Unsplash.com)

Gdzie można ćwiczyć balet?

Po krótkich poszukiwaniach trafiłam do studia Dobrzemitu, które mieści się w centrum Warszawy. Już pierwsze zajęcia utwierdziły mnie w przekonaniu, że jestem we właściwym miejscu – jasna sala z piękną drewnianą podłogą zamiast przepoconej hali pełnej maszyn, dźwięki pianina dobiegające z głośników zamiast łupanki z siłowni i zwiewna, ale nie onieśmielająca prowadząca Kamila Borowska. Jak na absolwentkę pedagogiki baletu przystało, podchodzi do swoich uczniów (tak, na zajęcia przychodzą czasem chłopcy) z wielkim sercem i wyrozumiałością, przekłada język ciała na polski i cierpliwie uczy amatorów tańca klasycznego. Kompetentny nauczyciel to podstawa udanej przygody z baletem. Dzięki niemu poznamy ten taniec od podszewki, zrozumiemy jego poszczególne elementy i nauczymy się je łączyć, polubimy własne ciało i pogłębimy wiarę w siebie.

Nieodłączną częścią każdego sportu jest dążenie do pokonywania kolejnych barier, a w tym przypadku potrzebne jest czujne oko, które dostrzeże błędy, zanim doprowadzą do kontuzji. Przy wyborze szkoły czy klubu oferujących zajęcia z baletu dla dorosłych warto przyjrzeć się prowadzącemu. Po lekcji próbnej może się okazać, że nie do końca nam odpowiada jego sposób nauczania. Na szczęście wybór jest spory. Część szkół, zwłaszcza tych skupionych wokół tańca, oferuje zajęcia w zamkniętych grupach, ale do klubów sportowych można też po prostu przyjść i spróbować swoich sił. Nie jest to najtańszy sport, ale panuje zasada, że im więcej się ćwiczy, tym mniej kosztują pojedyncze zajęcia. Kto się wciągnie, prawdopodobnie nie oprze się pokusie zakupu baletek (60-100 zł) i kostiumu (60-150 zł za trykot i drugie tyle za spódniczkę lub szorty i rajstopy). Z doświadczenia wiem, że ładny strój i ciasno spięty koczek naprawdę potrafią dodać determinacji.

Gdzie i za ile można ćwiczyć taniec klasyczny? Poniżej znajdziecie przykładowe szkoły i ich cenniki. Część z nich oferuje zniżki dla studentów i karty typu open.

Warszawa

Studio Dobrzemitu: 4 zajęcia w miesiącu – 120 zł, 8 zajęć w miesiącu – 200 zł

Warszawskie Studio Tańca: 4 zajęcia w miesiącu – 150 zł, 8 zajęć w miesiącu – 250 zł

Szkoła Tańca i Baletu Piruecik: 4 zajęcia w miesiącu – 152 zł, 8 zajęć w miesiącu – 264 zł

Kraków

Nova Szkoła Tańca: 4 zajęcia w miesiącu – 100 zł, 8 zajęć w miesiącu – 180 zł

Sempre Taniec: 4 zajęcia w miesiącu – 90 zł, 8 zajęć w miesiącu – 160 zł

Wrocław

Szkoła Baletowa Operetki Dolnośląskiej: 8 zajęć w miesiącu – 250 zł

Wrocławska Akademia Baletu: 4 zajęcia w miesiącu – 100 zł, 8 zajęć w miesiącu – 160 zł

Gdańsk

Studio Tańca La Passion: 4 zajęcia w miesiącu – 100 zł, 8 zajęć – 180 zł

Katowice

Nova Szkoła Tańca: 8 zajęć w miesiącu – 159 zł

Łódź

Urban Dance: 4 zajęcia w miesiącu – 80 zł

Na zajęcia z baletu dla dorosłych można przyjść nawet w dresie i skarpetkach (fot. Gaelle Marcel / Unsplash.com)

Jak wyglądają zajęcia baletu dla dorosłych?

Jak każdy trening, lekcja tańca klasycznego rozpoczyna się rozgrzewką. „Zimne” mięśnie łatwiej uszkodzić, więc zanim zrobi się widowiskowo, warto rozgrzać stopy, kostki, uda, kark, ramiona. Niekiedy prowadzący proponuje ćwiczenia stricte baletowe (przy drążku lub tak zwane barre au sol, dosłownie: drążek na podłodze), ale wystarczy kilka okrążeń sali i wymachów kończynami, żeby zrobiło się cieplej. Ćwiczone figury z grubsza powtarzają się z lekcji na lekcję, można więc powoli uczyć się techniki (oraz ich nazw, o czym za chwilę). Jest też miejsce na rozciąganie, na przykład do szpagatu, oraz piruety i podskoki. Ćwiczenia wyglądają niewinnie, ale odpowiednio wykonywane, dają niezły wycisk mięśniom całego ciała – aby ustawić stopę w pozycji point, noga od palców aż po pośladek musi być maksymalnie napięta i wyciągnięta, a do tego wykręcona na zewnątrz w biodrach, nie w kolanach. Przy prawidłowym ułożeniu rąk w tak zwanej pierwszej pozycji należy pamiętać o maksymalnym obniżeniu łopatek i lekkim uniesieniu łokci oraz nadgarstków. Laikowi wystarczy minuta stania w prawidłowej pozycji bez ruchu, żeby zlać się potem, nie wspominając już o bardziej skomplikowanych układach. Jeśli dodamy do tego wspomnianą rozgrzewkę i kilka ćwiczeń wzmacniających, takich jak brzuszki czy plank, otrzymamy następnego dnia całkiem porządne zakwasy, a kilka miesięcy później smukłe i pięknie wyrzeźbione łydki, uda, brzuch i ramiona. Balet prostuje plecy, unosi głowę i kąciki ust w uśmiechu. Poprawia też postawę, koordynację i równowagę, a przede wszystkim nastrój. Wydaje się mieć dużo więcej wspólnego ze sztuką niż ze sportem, a jednocześnie daje ciału porządny wycisk.

Balet pozwolił mi polubić regularne uprawianie sportu, co nigdy wcześniej mi się nie zdarzyło. Dla niego zrywam się przed siódmą trzy razy w tygodniu, przekładam spotkania towarzyskie i wyjazdy. Pozwolił mi też poznać siłę mojego uporu, bo od dwóch lat bez względu na pogodę, samopoczucie i poziom niewyspania po prostu pakuję baletki i jadę na zajęcia. Po skończonym treningu jestem pogodna i zrelaksowana, od rana mam poczucie osobistego zwycięstwa – nad czasem i lenistwem – oraz satysfakcji z zadbania o siebie. To wszystko wpływa na moje poczucie własnej wartości, bo nigdy bym się po sobie nie spodziewała takiej determinacji. Smuklejsze ciało, większa giętkość i szczypta gracji to tylko efekty uboczne.

Dzięki baletowi polubiłam własne ciało i pogłębiłam wiarę w siebie. (fot. Kasia Stadejek)

Jak zacząć?

Z pewnością nie od zakupu baletek. Na zajęcia z baletu dla dorosłych można przyjść nawet w dresie i skarpetkach, ważne żeby ubrania były miękkie i niekrępujące ruchów, a także umożliwiające nauczycielowi ocenę i korektę techniki, a więc przylegające – najlepiej sprawdzą się legginsy i top. Nie warto wymyślać sobie wymówek – balet jest dla każdego, bez względu na płeć, wiek, rodzaj sylwetki i kondycję. Szansa na to, by późny debiutant wystąpił na deskach Opery Narodowej, może nie jest duża, ale część szkół ma swoje sceny i organizuje występy dla publiczności. Zanim jednak to nastąpi, potrzeba odrobiny wytrwałości – kilka pierwszych zajęć może sfrustrować nawet największego zapaleńca. Nazwy ćwiczeń i pozycji są w języku francuskim, a do tego trzeba panować nad każdą częścią swojego ciała w zupełnie nowy sposób. Łatwo się pogubić i zniechęcić, ale satysfakcja płynąca z nabycia nowych umiejętności i harmonijnego wtapiania się ciałem w muzykę jest ogromna. Stres codziennego życia znika jak ręką odjął, a apetyt rośnie w miarę jedzenia. Ani się obejrzycie, a będziecie zadzierać nogi na meble, żeby pogłębić swój szpagat, robić grand plié, grzebiąc w szafce w poszukiwaniu słoika z dżemem, i trzymać stopy point podczas oglądania serialu. Na szczęście nie wszystkie uzależnienia szkodzą!

 


© KUKBUK 2018