Piąte ucho, drugie dno - KUKBUK

Piąte ucho, drugie dno

Może zachęcać do dzielenia się albo do rywalizacji, wyrażać nastroje, symbolizować różne wartości. Kształt naczynia może znaczyć więcej niż nam się wydaje. Przyszli projektanci School of Form uczą się tego od pierwszego roku studiów.

Tekst: Jagna Jaworowska
Zdjęcia: Cezary Hładki

Porcelana school of form

Gdy świętujemy, na stół wyciągamy to, co najlepsze.* Coś, czym chcemy się dzielić, ale także czym chcemy się pochwalić. W domach moich Babć taką rzeczą jest porcelana. Na co dzień schowana w kredensie, poprzetykana serwetkami (bo jeszcze się obtłucze), czeka na kolejne imieniny, urodziny, rocznice i towarzyszących temu gości. Wtedy zostaje wyjęta („Ostrożnie! Nie za dużo na raz!” – woła Babcia do wnuka balansującego z filiżankami). Trudno mi wyobrazić sobie święta bez przekąsek na delikatnym białym półmisku z porcelany czy bez wypełnionych po brzegi porcelanowych talerzy z – nie oszukujmy się, mocno wytartą – rokokową scenką rodzajową.

Już samo to stanowi historię. Ale opowieści związanych z porcelaną moich Babć jest więcej. Historie o aspiracjach i marzeniach, o relacjach i osobach, o porcelanie przekazywanej z pokolenia na pokolenie lub dawanej w prezencie. O miejscach, z których ta porcelana pochodzi, oraz ludziach, którzy ją zaprojektowali i wytworzyli. O momentach, w których się ją otrzymało, o nieszczęściach i przeprowadzkach, które przetrwała i które przeżyli jej właściciele. Wykładając porcelanę na stół podczas świąt, celebrujemy także te opowieści.

Porcelana school of form

Praca ze studentami School of Form polega między innymi na uwrażliwianiu ich na społeczny wymiar życia przedmiotów. Chodzi o to, by umieli go zauważać, analizować, krytycznie interpretować, a zdobyte w ten sposób spostrzeżenia i wnioski wykorzystywać przy projektowaniu. By to osiągnąć, przyszli projektanci powinni ćwiczyć się w patrzeniu i doświadczaniu (antropolodzy mówią w tym kontekście o obserwacji uczestniczącej) oraz rozmowie i zadawaniu pytań (w antropologii – wywiad pogłębiony). Tylko tyle i aż tyle, bo najprostsze umiejętności często okazują się, ze względu na swoją pozorną oczywistość, najtrudniejsze do wyćwiczenia.

Badania antropologiczne wymagają czasu. Trzeba nauczyć się wyczuwać drugą stronę, być cierpliwym, ale też nie bać się ciągle próbować coraz to nowszych rozwiązań i sposobów myślenia. Do tego nigdy nie ma się gwarancji, jaki będzie efekt naszych działań. Pod tym względem antropologia i praca z porcelaną są do siebie zaskakująco podobne. Choć w pierwszym przypadku zajmujemy się ludźmi a w drugim materią, podstawowe zasady pozostają takie same: trzeba być świadomym tego, co się robi. Ciągle ćwiczyć, wyciągać wnioski, próbować, powtarzać.

Porcelana school of form

Dla większości studentów pierwszego roku School of Form zajęcia, które prowadziliśmy wspólnie z Arkadiuszem Szwedem, były ich pierwszym kontaktem z porcelaną, a także pierwszym spotkaniem z antropologią. Pracowaliśmy równolegle. Arkadiusz tłumaczył porcelanowe know-how i pokazywał, jak wykorzystać je w praktyce. Studentom pomagała asystentka pracowni, Kamila Loba, doradzając im i pilnując, by praca nad projektami szła gładko – na tyle, na ile to możliwe w przypadku ceramiki. Moja rola była mniej spektakularna: co jakiś czas przerywałam panującą wokół krzątaninę, by posadzić studentów przy wspólnym roboczym stole i rozmawiać o tym, co się dookoła nas dzieje i jak to się ma do rzeczywistości poza pracownią.

Zaczynałam klasycznie, od zadawania pytań. Na przykład: „Jakie skojarzenia budzi w was porcelana?” Albo: „Co w pracowni ceramicznej wydaje się brudne?”. Czy wreszcie: „Ile osób jest zaangażowanych w produkcję jednej porcelanowej filiżanki?”.

Wtedy często zapadała cisza, studenci patrzyli na mnie z powątpiewaniem. Po co rozmawiać o oczywistościach? Gdy jednak nie dawałam za wygraną, chcąc nie chcąc, zaczynali odpowiadać. I wtedy, przy odrobinie szczęścia, okazywało się, że jedna anegdota prowadzi do kolejnej, przypadkowe skojarzenie wywołuje pięć innych, a my dyskutujemy o kulturowym warunkowaniu zmysłów, społecznym wartościowaniu pracy, relacjach władzy, orientalizmie lub wpływie języka na postrzeganie materii. A wszystko to sprowokowały porcelana i harmider panujący w pracowni ceramicznej.

Porcelana school of form

Antropologiczne myślenie przydało się też na etapie przygotowania projektów. Choć na opracowanie koncepcji studenci mieli stosunkowo niewiele czasu (na pierwszym roku większość godzin spędzonych w pracowni muszą poświęcić na opanowanie podstawowych zasad pracy z porcelaną), w napiętym grafiku Arkadiusz zawsze uwzględniał przynajmniej dwie tury konsultowania pomysłów. To właśnie wtedy studenci mogli się przekonać, że nawet chwilowa refleksja nad kulturą lub społeczeństwem, w którym żyją, jest jednym z prostszych sposobów na dodanie ich koncepcjom tego czegoś, co wyróżni je spośród innych.

Dobrze było to widać podczas przygotowania projektów inspirowanych świętowaniem – tematem klasycznym (by nie powiedzieć: kultowym) dla antropologii. Oglądając kolaże przygotowane przez studentów, tak zwane moodboardy, stanowiące wariacje na temat wspólnoty, rytuałów i wartości, mimowolnie się uśmiechałam, bo wciąż pamiętałam, jak sama rozbierałam te pojęcia na czynniki pierwsze w trakcie swoich studiów. Teraz z tego korzystałam, by wspólnie z Arkadiuszem przekonywać, że decyzje projektowe, oprócz wymiaru estetycznego i technologicznego, mają też znaczenie koncepcyjne. I tak, chociażby w zależności od liczby uch przy miseczce i sposobu chwytania wynikającego z ich kształtu, możemy odwoływać się do trochę innych wizji wspólnoty, opartych na równości i wzajemnym dzieleniu się lub hierarchii i rywalizacji. Różne sposoby manipulowania światłem zaś mogą posłużyć do uspakajania i tworzenia zmysłowego nastroju, ale też do upamiętniania, symbolizowania nadziei lub wyrażania solidarności. Nawet proste rozwiązania stylistyczne okazują się mieć drugie, kulturowe dno.

Porcelana school of form

Czy rozmawiając o skojarzeniach z porcelaną i bałaganie w pracowni, przygotowując moodboardy, a potem rozwijając na ich podstawie własne koncepcje projektowe, studenci wiedzieli, że zaczynają myśleć antropologicznie? Podejrzewam, że nie. I nie musieli. Nie chodziło bowiem o to, by nauczyć ich klasycznych teorii społecznych czy zasad metodologicznych prowadzenia badań (na to może przyjść czas później), ale by już na samym początku zaszczepić w nich antropologiczną wrażliwość i dociekliwość.

Tak by następnym razem, gdy ktoś podczas świętowania postawi przed nimi porcelanową filiżankę, zastanowili się choć przez chwilę, dlaczego ta osoba to zrobiła. A także jakie opowieści – związane z życiem jej właściciela lub zakorzenione w szerszej historii i kulturze –może ta filiżanka skrywać.

*Tekst pochodzi z magazynu „KUKBUK Hokus Pokus”


© KUKBUK 2018