Agnieszka Saternus o tym, co powinno być naszym kulinarnym dobrem narodowym - KUKBUK

Agnieszka Saternus o tym, co powinno być naszym kulinarnym dobrem narodowym

Przepytujemy kolejnego jurora KUKBUK Poleca - dyrektor zarządzającą BioBazaru.

Rozmawiała: Małgorzata Machnicka

Dlaczego zdecydowała się Pani zostać jurorem w konkursie KUKBUK Poleca?

Do zaangażowania się w projekt skłoniła nas popularność jego pierwszej edycji, ale przede wszystkim dla nas to nobilitacja i wyróżnienie. Dziękujemy za zaproszenie. Jest jeszcze inna, równorzędna motywacja – z racji tego, czym się zajmujemy, to dla nas dobra okazja, żeby poznać produkty innych wytwórców; nawet jeśli działają w branżach, które nie są bezpośrednio powiązane z naszą, nigdy nie wiadomo, na co ciekawego się natkniemy w nowych okolicznościach. Ludzie, którzy zajmują się żywnością ekologiczną, są bardzo interesujący i na pewno świadomi. Zatem jeśli w ramach akcji KUKBUK Poleca ktoś przysyła swoje najlepsze produkty, to grzech byłoby nie skorzystać z możliwości ich poznania. Bardzo się cieszę na ten konkurs, na poznawanie nowych ludzi. To duża frajda.

Czy jest jakaś kategoria, na którą Pani szczególnie czeka?

Oczywiście produkty spożywcze, przetworzone i nieprzetworzone – akurat z naszego punktu widzenia te są najciekawsze. Interesują mnie alkohole, wina i nalewki, nie mamy ich obecnie zbyt wiele na BioBazarze. Klienci szukają coraz nowszych i ciekawszych produktów – dla nas najważniejsze to te, które posiadają certyfikat eko. Być może osoby, które poznamy w trakcie konkursu, będą chciały certyfikować swoje wyroby. Trochę na to liczymy. Prywatnie czekam na kategorię związaną z podróżowaniem i agroturystyką. To w Polsce rosnący trend, prężnie rozwijająca się dziedzina.

Na co będzie Pani zwracać największą uwagę przy ocenianiu produktów?

Na pewno na to, jak są produkowane – kto je wytwarza, czy to produkcja lokalna, czy manufaktura, czy większa firma. Będą mnie też interesować wszelkie inklinacje ekologiczne. Zależy mi na uświadamianiu producentów, dlaczego istotne jest posiadanie certyfikatu. Niezwykle ważny jest dla mnie także dobrostan zwierząt.

Co według Pani powinno być naszym dobrem narodowym?

Myślę, że sery. Szczególnie że to tak bogata kategoria, różnorodna w zależności od regionu, o lokalnej specyfice – przecież inne sery wytwarza się na Mazurach, a inne powstają w okolicach Wałbrzycha. Ciekawą kategorią, która rozwija się coraz prężniej, są polskie wina. Podkarpacie, okolice Sandomierza, Zielona Góra – to regiony z prawdziwie winiarskim klimatem. Marzy mi się, żeby poprowadzić przez Polskę szlak podróżniczy szlakiem miejsc z wyjątkowymi wyrobami kulinarnymi czy spożywczymi. Z potraw powinniśmy się chwalić zupami – mamy ich tak dużo, i to na każdą porę roku. No i oczywiście owoce to nasza specjalność – troszkę więcej małych przetwórni i byłoby genialnie.

Dlaczego tak ważny jest powrót do korzeni, do lokalności?

Robert Trzópek, właściciel restauracji Bez Gwiazdek, co 2-3 miesiące wprowadza w niej nowe menu oparte na tradycjach kulinarnych poszczególnych regionów. Uważam, że to świetny pomysł, nowe spojrzenie na kuchnię, nadanie jej także funkcji poznawczej, bo zupełnie inaczej jada się na Podkarpaciu, a inaczej na Pomorzu. Teraz już widać odniesienia do lokalności nawet w restauracjach, ale pamiętam, że gdy otwieraliśmy BioBazar, odmian jabłek było ledwie kilka – obecnie w sezonie mamy ich kilkadziesiąt, bo nasi producenci przez lata mozolnie uprawiali dawno zapomniane odmiany. Przywracanie starych odmian i odtwarzanie dawnych przepisów jest ważne – to nasze dziedzictwo, i kulturowe, i gastronomiczne.

A gdzie Pani robi zakupy?

Wychodzę z biura i robię zakupy tutaj, na miejscu, na BioBazarze – mówię rzecz jasna o żywności czy kosmetykach. W pracy mamy kuchnię, więc gotujemy sobie na bieżąco. Ostatnio rozmawialiśmy w biurze o tym, jak bardzo zmieniły się nasze nawyki żywieniowe. Kiedy ruszaliśmy z BioBazarem, praktycznie wszyscy jedliśmy mięso, teraz niekoniecznie. No i nasza dieta jest zdecydowanie bardziej sezonowa.


© KUKBUK 2018