Warszawski przewodnik dzielnicowy, odcinek 2. – Saska Kępa - KUKBUK

Warszawski przewodnik dzielnicowy, odcinek 2. – Saska Kępa

Bywa, że pachnie bzami, najczęściej jednak czuć tu unoszącą się w powietrzu między modernistycznymi willami małomiasteczkowość. Nęci zapachami kruszonki i klusek, jest dystyngowana, ale bezpretensjonalna. Saska Kępa – to tu tętni życie prawobrzeżnej Warszawy.

tekst i zdjęcia: Kasia Siewko
zdjęcie główne: Wikimedia.org / autor/ CC BY 2.0

Osiecka Francuska Saska Kępa

Wyspa awangardowej architektury

Saska, niegdyś wciśnięta w ramiona starorzecza Wisły, dziś jako wyspa funkcjonuje już jedynie metaforycznie, jako zielona enklawa po prawej stronie rzeki. Dzielnica zbudowała swoją odrębność kolejnymi perłami architektonicznymi. Boom budowniczy z początku XX wieku dał pole do popisu architektom wpatrzonym zazdrośnie w Zachód. Po wytyczeniu głównych ulic i nadaniu im dostojnych nazw: Zwycięstwa, Obrońców, Walecznych, przecinających się z duktami o światowych tytułach, w otoczeniu klonów i lip zaczęto wznosić białe wille – okręty, wytworne kilkukondygnacyjne kamieniczki, awangardowe bryły. Naczelni architekci dwudziestolecia międzywojennego – Bohdan Lachert, Jadwiga Dobrzyńska, Józef Szanajca – nie tylko z zapałem i brawurą zagęszczali zabudowę Saskiej Kępy śmiałymi projektami, ale i wybierali przybrzeżną dzielnicę na swoje miejsce do życia. Rodzina Lachertów osiedliła się w trójrodzinnym domu przy Katowickiej– projekt stworzony w odniesieniu do pięciu zasad architektury nowoczesnej Le Corbusiera już 40 lat po zrealizowaniu został wpisany do rejestru zabytków

W międzywojniu mieszkańcy Saskiej Kępy mieli odpoczywać w zaciszu swoich funkcjonalnych domostw, w cieniu drzew i wypielęgnowanych ogrodów. Nie myślano wówczas o infrastrukturze gastronomicznej czy rozrywkowej. Kępa po raz kolejny miała stać się wyspą spokoju odseparowaną od zgiełku i stołecznych uciech. W dobrym guście było pokazać się w Małej Ziemiańskiej czy Sztuce i Modzie, ale po przekroczeniu Wisły mieszkańcy oddawali się rodzinie, domowym spotkaniom towarzyskim i obcowaniu z wszechobecną naturą.

Perły modernistycznej architektury zmieniają swoje przeznaczenie, otwierając drzwi dla tych, którym jawiły się jako niedostępne. Taka historia z happy endem spotkała willę Łepkowskichna rogu Francuskiej i Walecznych projektu Lucjana Korngolda i Piotra Lubińskiego. Jej okazałe ogrodowe zaplecze zwieńczone charakterystycznymi, krętymi schodami jeszcze parę lat temu można było nieśmiało podglądać zza żywopłotu. Obecnie mieści się tam niezwykle modne i wdzięczne miejsce – Biała Zjedz i Wypij.W tych zachwycających okolicznościach architektury i przyrody zjeść można bardzo różnorodnie: jajeczne śniadania, pierogi, podpłomyki i podroby.

Architektoniczne dziedzictwo Saskiej Kępy jest niezwykle drogocenne i powinno być troskliwie otoczone ochronnym parasolem konserwatorów zabytków. Optymizmem nastraja cisza panująca w bocznych uliczkach, dokąd nie dociera warkot buldożerów. Lepkie ręce deweloperów zawłaszczają peryferie dzielnicy, stroniąc od gęsto zabudowanego serca Saskiej. „Saska Kępa to nieprzebrany skansen zachowanej cennej architektury, a w jej wnętrzach – historycznego już detalu, który w równej mierze należy chronić”, postuluje we wstępie do architektonicznego przewodnika „SAS”wydawnictwa Centrum Architektury Hanna Faryna-Paszkiewicz, historyk sztuki i varsavianistka.

zakopiańska saska kępa

Panienka z Kępy i wuzetka

W 1960 roku na łamach tygodnika ilustrowanego „Stolica” Bogusław Kopczyński porównywał ulicę Francuską do teatralnych kulis z uwagi na liczbę spotykanych na Saskiej znamienitości. Tak jak w międzywojniu dzielnicę upodobała sobie inteligencja, tak w latach 60. miejską wyspę zasiedliła artystyczna bohema. Na Saskiej przestano jedynie mieszkać i spacerować z głową w chmurach, a zaczęto żyć. Wieczorami można było spotkać przemierzającego ulice chwiejnym krokiem Mirona Białoszewskiego, a praktycznie o każdej porze – czy to zapisującą w biegu uciekające myśli, zamyśloną przy kieliszku koniaku, czy też z aparatem pod ręką – Agnieszkę Osiecką. Duch związanej całe życie z Saską Kępą poetki jest obecny między skaryszewskimi drzewami i kawiarnianymi stolikami.

Saską Kępę spod znaku poetki odkrywamy z Igą Herłazińską. Iga jest dziennikarką, pracuje w warszawskich teatrach, a nade wszystko dzieli się ze światem swoją miłością i do Osieckiej, i do Saskiej Kępy, którą wybrała na swój warszawski dom. Zachwyca się nieprzerwanie to życzliwością sąsiadów, to zasłyszanymi opowieściami i nęcącymi majowymi zapachami. Iga prowadzi nas na Francuską, pod numer 31. Dziś znajduje się tam meksykańska La Catrina. – Ulubionym miejscem Agnieszki Osieckiej była kawiarnia Sax, gdzie pisała na serwetkach teksty swoich piosenek. No i często popijała wódeczkę z różnymi mniej lub bardziej znanymi ludźmi – opowiada Iga. Co miejsce, to anegdota o Osieckiej, zaklętej w murach i zapachach Saskiej Kępy. Po drugiej stronie drogi, pod numerem 32, w zakładzie fotograficznymrodziny Grochowskich wywoływała zdjęcia i zaopatrywała się w film ORWO, przy naleśnikarni Rue de Pariszostała uwieczniona jako kawiarniany zwierz, w oswojonym przez siebie, ulubionym środowisku – przy stoliku. Bez kawy, za to z zapisanymi kartkami i naręczami stale wręczanych jej kwiatów. Spacerując ulicą Obrońców, Iga wskazuje na dzisiejszą restaurację Maska. Niegdyś opatrzona szyldem Cafe Sułtan,była z kolei ulubionym miejscem Jeremiego Przybory i stałym punktem spotkań Kabaretu Starszych Panów.

 

W kawiarence „Sułtan”

przed panią róża żółta,

a obok pan, co miał

tę różę i pani dał.

 

I już ten pan i pani

zostali w tej kawiarni –

bo gdyby nie zostali,

to by tę nić zerwali.

 

W ten sposób Jeremi Przybora unieśmiertelnił Sułtana. Popkultura upomniała się o niego raz jeszcze, gdy drugie życie i tekstowi, i kawiarni nadał w nowej aranżacji Grzegorz Turnau.

Czy Panienka z Kępy – jak nazywał Osiecką Przybora – raczyła się latem jagodziankami, a w tłusty czwartek stała w kolejce po pączki w kawiarni Irena? Nie mamy pewności, jednak jest to adres obowiązkowy nie tylko w kontekście saskich szlaków retro, ale i najlepszych oldschoolowych wypieków w Warszawie, z bajeczną wuzetką i napoleonką na czele. Irenę znajdziecie na Zakopiańskiej. Ciastkarnia przeniosła się tam z gwarnej Francuskiej, gdzie od 1937 roku do lat 90. podejmowała warszawiaków słodkościami.

Cukiernia Irena Saska Kępa Kawiarnia Irena

Wszystkie drogi prowadzą na Francuską

Najlepszym sposobem na zwiedzanie Saskiej Kępy jest zapuszczenie się bez planu i celu w jej urokliwe uliczki i zakątki. Eksplorowanie dzielnicy w ten sposób może skutkować wyjątkowymi odkryciami. Naszym jest ukryta w ogrodzie Kwiatkarnia– zielona sąsiadka Ireny przy Zakopiańskiej – otwarty ogród z kuchnią plenerową mieszczącą się w drewnianej altanie. To taka Saska Kępa w pigułce – zielona, cicha, trochę sekretna. Jednak odpowiedzi na wszystkie kulinarne zachcianki znajdują się w centralnym punkcie dzielnicy – przy Francuskiej. Jej przedłużeniem jest Paryska i choć motywy francuskie przewijają się na Saskiej – w postaci wspomnianej już Rue de Paris, śniadaniowych croissantów w Białej czy Bułce przez Bibułkę– dzielnica zdecydowanie mocniej romansuje z Italią. Restauracji z włoską kuchnią jest tu prawdziwe zatrzęsienie. Od stołecznej Trattorii Rucoli po Pinsę serwującą placki łudząco podobne do pizzy, ale zrobione na zakwasie. W Renesansie z kolei można zgarnąć kawałek polsko-włoskiego placka na grubym cieście, a przede wszystkim kultowe frytki z okienka. Saska Kępa, jak na dzielnicę ambasad i międzynarodowych ulic przystało, cieszy się szeroką ofertą światowych kuchni. Po bałkańskie specjały należy kierować się do Ružy Rozy. Chodzą słuchy, że najlepszy kebab w Warszawie mieści się nie gdzie indziej, a na Francuskiej, pod numerem (nomen omen) 1, w Efesie. Wdzięczna kuchnia o nowoczesnym zacięciu, stawiająca na produkt i sezonowość najjaśniej błyszczy w Miąższu i Mchu. Oba miejsca nie są na tyle zobowiązujące, by siedzieć pod krawatem, wabią kompozycjami starannie ułożonymi na białej zastawie w porze lunchowej i wieczorowej, gdy kolację można wydłużyć o porcję bąbelków. Na deser poleca się dobrze znany Warszawie Lukullus, który w temacie nowoczesnego cukiernictwa na Kępie nie znalazł godnego siebie rywala, jednak latem w rywalizacji na kolejki po lody cukiernię wygryza biała budka stacjonująca vis-à-vis Lukullusa. Bez nazwy i PR-u. Mieszkańcy Saskiej mówią po prostu, że idą na lody „do budki”. Warto skusić się na obłędnie kremowe i treściwe pistacjowe.

Kwiatkarnia Saska Kępa Kwiatkarnia
kwiatkarnia Kwiatkarnia
Processed with VSCO with c1 preset

Wegański ramen, polscy projektanci i kino na dachu

Z założenia miała być dzielnicą reprezentacyjną, domem inteligencji, potem artystów i dumnych warszawiaków mieszkających tu od pokoleń. Piękna i nieprzystępna, coraz śmielej otwiera ramiona na przyjście nowoczesności i świeżości. Daleko do tego, by mówić, że Saska staje się dzielnicą młodych, ale z ich perspektywy zdecydowanie dobrze tu bywać. Przede wszystkim za sprawą działań ich rówieśników na Saską wdziera się barwna, alternatywna infrastruktura concept store’ów, pracowni projektantów i rozsławionych w sieci lokali. Zacznijmy od tych ostatnich. Na hasło Vegan Ramen Shopweganie mają ciarki na plecach i nie szczędzą zachwytów. Nie bądźmy jednak tendencyjni – do tego, jak dobry ramen w wegańskiej odsłonie można znaleźć na Finlandzkiej, przyznają się nawet najbardziej zajadli mięsożercy. Menu składa się z czterech zup i przystawek. Wystarczy przekroczyć próg, po odstaniu swojego w kolejce, i z miejsca wiadomo, co to za kraj się tu zadomowił. Zapach oleju z palonego czosnku, pszennych noodli i sosu sojowego umiejscawia nas we właściwym punkcie na mapie wraz z wszechobecnymi atrybutami Japonii – drzewkami bonsai i figurkami anime. W kolejce po ramen stoją jak jeden mąż wszyscy – i ci z kolorowymi włosami, i panowie z neseserami, i celebryci, i artyści, i miejscowi 50+ wiedzieni zapachami. To tutaj w weekendy zjeżdża się pół miasta.

Vegan Ramen Shop Vegan Ramen Shop

Aby spalić kluski, można udać się na spacer w kierunku Paryskiej. To tutaj stacjonuje Cloudmine– mekka polskiej mody i dizajnu. Showroom zrzesza najzdolniejszych projektantów i artystów: rzemieślników, jubilerów, ceramików, krawców, projektantów. Bez sezonowych zachwytów i krótkotrwałych romansów. W Cloudmine znajdziemy ponadczasową klasykę i minimalistyczne formy: od mody, przez kwietniki, po plakaty Edgara Bąka.

Rozrywki spod znaku kultury dostarcza PROM Kultury Saska Kępa. W modernistycznej okrętowej bryle mieszczą się teatr, kino, galeria i przestrzeń koncertowa. W sezonie letnim na dachu rozkłada się kino plenerowe ze studyjnym, starannie dobranym repertuarem. Nie wiadomo tylko, na czym zawiesić oko, czy na ekranie, czy na zmierzchu zapadającym nad dachami Saskiej Kępy.

Park Skaryszewski Park Skaryszewski

© KUKBUK 2018