Oscarowe smaki brytyjskiej prowincji – dokąd jechać i co zjeść? - KUKBUK

Oscarowe smaki brytyjskiej prowincji – dokąd jechać i co zjeść?

Smakosze, pora zaplanować kulinarną podróż do Wielkiej Brytanii. Ale nie do Londynu, tylko na prowincję!

Tekst: Aleksander Szojer

Angielska wieś to malownicze krajobrazy, pokryte strzechą domki z ukwieconymi ogrodami, spokój i dostatek. Do tej pory jedyną rysą na tym wizerunku było jedzenie – mdłe, nudne, właściwie nie wiadomo jakie – bo co właściwie jedzą Anglicy?

Więcej przewodników:

Wakacje na weganie – dokąd jechać?
Najlepsze miejsca w Bieszczadach
Przewodnik po londyńskim street foodzie

Wraz z napływem majętnych londyńczyków osiedlających się w każdej atrakcyjniejszej wiosce oraz równie zamożnych turystów, którzy coraz częściej wybierają Anglię zamiast opatrzonej już Hiszpanii, kuchnia brytyjskiej wsi przeobraża się równie szybko jak londyńska. W rezultacie wieś przyciąga nie tylko urodą (zasłużenie), ale także świetnym jedzeniem, którego miasta mogą jej pozazdrościć. Zgodnie z obowiązującymi trendami wiejskie restauracje serwują dania z lokalnych składników, a zatem świeże i sezonowe. Mięso pochodzi wyłącznie z wolnego wybiegu, co potwierdza widok prosiaków hasających po licznych polach przekształconych w pastwiska.

Zakaz palenia papierosów w miejscach publicznych spowodował, że puby prześcigają się w polepszaniu oferty kulinarnej, a wymagająca klientela napędza tę dbałość o jakość. Wbrew stereotypom to tu, na angielskiej prowincji, zjemy smaczniej (a nierzadko wyśmienicie) niż w uchodzącej za gastronomiczny raj Francji. Tam bowiem exodus do miast ma się w najlepsze, a na prowincji poszukiwanie restauracji czynnej w weekend nazbyt często kończy się bagietką z supermarketu. Spójrzmy zatem na przykład angielskiej miejscowości, która z atrakcyjnej, choć nieporywającej przekształciła się w gastronomiczną mekkę.

Orford jest niewielką mieściną rybacką położoną w rzadko odwiedzanym przez zagranicznych turystów hrabstwie Suffolk, które przez płaskie krajobrazy przypomina Żuławy czy poldery Holandii. Mimo że Brytyjczycy doceniają tutejsze malownicze plaże, idylliczne wioski z gotyckimi kościołami czy pola upstrzone makami, ten położony zaledwie dwie godziny drogi od Londynu region pozostaje wciąż urokliwie świeży i niezepsuty przez masową turystykę.

Od kilkunastu lat magnesem przyciągającym gości jest nie tylko krajobraz, ale i oferta kulinarna, której symbolem stał się okrzyknięty rajem dla smakoszy Orford. Tak się bowiem składa, że w Orford, gdziekolwiek spojrzeć, można doskonale zjeść i wypić. Bez wątpienia kulinarnego szyku dodała miejscowości restauracja hotelu Crown & Castle prowadzonego od 1999 roku przez Ruth Watson – popularną na Wyspach prezenterkę programu „The Hotel Inspector”. To dobry adres dla aspirującej klasy średniej, która poszukuje kuchni w wymuskanej oprawie. Jednak prawdziwą perłą miasteczka jest mieszcząca się przy rynku jadłodajnia rybna Butley Orford Oysterage, której menu, złożone ze świeżych i wędzonych morskich rarytasów, zrobiłoby furorę nawet w Londynie.

Specjalnością są tu – widniejące w nazwie lokalu – ostrygi, które jego założyciel Richard Pinney odzyskał dla Orfordu, otwierając po drugiej wojnie światowej ich farmę w płytkich wodach okalającej wioskę rzeki Butley (istniejąca od średniowiecza hodowla ostryg zamarła w XIX wieku). Na fali ostrygowego sukcesu uruchomił także wędzarnię dla łowionych przez siebie troci. Działalność ta rozwinęła się w najlepsze i dzisiaj zestaw obejmujący świeże ostrygi, wędzone krewetki, ikrę dorsza oraz ryby jest świetnym wstępem do morskiej uczty. Kto woli ostrygi w wersji mniej surowej, powinien docenić ciekawą kombinację smakową „aniołów na końskim grzbiecie” (angels on a horseback), czyli ostryg zapiekanych w plastrach bekonu, czy doskonałą zupę ostrygową. Delikatna płaszczka w maśle z kaparami (ten gatunek ryby jest specjalnością tego wybrzeża Anglii) lub połówka homara w maśle czosnkowym w przyzwoitej cenie (24 funty) jest świetnym wyborem na kontynuację morskiej degustacji. Zresztą każdy miłośnik morskich rarytasów znajdzie coś dla siebie w obszernym, ale nie przytłaczającym menu, obejmującym ryby i owoce morza lokalnie łowione albo wędzone.

Po rybnej uczcie dobrze nam zrobi przechadzka po deser i kawę do mieszczącego się po przeciwnej stronie ulicy różowego budynku Pump Street Bakery. Piekarnia, którą otwarto mimo wielkiego oporu mieszkańców miasteczka („400 petycji przeciw na 500 mieszkańców”, jak opowiada lokalna znawczyni), szybko stała się w nim dużą atrakcją, a do tego jest chyba jedyną na świecie piekarnią o oscarowej renomie. Jej pączki bowiem wspomniał mieszkający w jednej z sąsiednich wiosek reżyser Mat Kirkby, gdy odbierał Oscara za film „Rozmowa” z 2013 roku – za co otrzymał obietnicę darmowej pączkowej aprowizacji do końca życia. Poza pączkami jest tu bogaty wybór doskonałych ciast i ciastek francuskich i brytyjskich, w tym genialnych eccles (ciasto francuskie nadziewane porzeczkami), oraz chlebów na zakwasie – to zapewne jedno z lepszych na Wyspach miejsc na zakup pieczywa. W słoneczny czerwcowy poranek potwierdza to pałaszująca rogalika przedstawicielka nowej imigracji z Londynu: „Mieszkamy pół godziny drogi stąd, ale po pieczywo przyjeżdżamy właśnie tu, zresztą nie tylko my, wszyscy tu jeżdżą”. Piekarnia otwarta przez byłego londyńskiego menadżera (prowadzi ją wraz z córką) jest świetnym przykładem tego, że realizacja własnej pasji może być z pożytkiem dla wszystkich, w tym dla miasteczka, które ma wyjątkowe szczęście do gastronomicznych rewelacji.

Z torbą wypieków na cały tydzień pora uzupełnić domowe zapasy mięs, ryb i innych wiktuałów. Jeśli odwiedzamy Orford w sobotę, najlepiej udać się po nie do hali targowej usytuowanej przy tym samym placu co piekarnia i restauracja. Tutaj w każdą sobotę lokalni farmerzy, ogrodnicy i rybacy zaopatrują tubylców i letników w warzywa i owoce prosto z ogrodu i sadu, doskonałe dżemy i konfitury domowej roboty, a jeśli przyjdzie się krótko po otwarciu (9:30), również w homary, ryby i inne owoce morza prosto z łódki.

Wywołują one ponoć tak duże poruszenie, że od babci walczącej o homara można dostać łokciem.

Uliczka obok hali zaprowadzi nas do myląco skromnej budki z mięsem i wędlinami. Orford Meatshed od trzech lat prowadzą Diane i Andrew, zachęceni do otwarcia sklepu rzeźniczego po tym, jak dotychczasowy trafił pod młotek deweloperów.

Poza świeżym mięsem od miejscowych farmerów, o którym Diane mówi: „Wiemy, jak nazywała się świnia i jej ojciec, wiemy, kiedy była zaszlachtowana”, lokalnym specjałem jest golonka zapiekana w brązowym cukrze. Zauroczy każdego amatora wieprzowych smakołyków.

Po prostu niebo w gębie, które na szczęście można zamrozić i przechowywać na weekendowe biesiady.

Szlak miejsc niepozornych, a przy tym urokliwych i przydatnych, kończy drewniana chata z rybami. Do Brinkley’s Fish Shed, usytuowanej tuż przy orfordzkim porcie, chodzi się po ryby i kraby bezpośrednio od rybaka. Sprzedająca tu pogodna siwowłosa Diane mówi: „Mój mąż jest jednym z dwóch ostatnich rybaków w Orfordzie, ale dopóki łowi, ja sprzedaję”. Warto wesprzeć wymierający zawód i podejść po świeże płaszczki, kraby, homary czy dorsze, które są ponad połowę tańsze niż w supermarkecie czy nieodległym sklepie Pinneys of Orford, do którego z kolei chodzi się po lokalnie wędzone ryby, ikrę i pasty rybne, w tym wyśmienitą taramasalatę (grecką pastę z rybiej ikry).

 

Po zakupach spożywczych Orford zaprasza na spacer wzdłuż brzegu rzeki Alde z widokiem na malownicze pola rozciągające się po jej obu stronach i panoramę miasta oraz z zakolem z niezliczonymi łódkami czekającymi na przypływ. Zbocza na brzegach rzeki i park wokół imponującego dwunastowiecznego donżonu doskonale nadają się na piknik w tym kulinarnym raju – którego renoma zapewne przyczyniła się do uznania Orfordu za najlepsze miejsce do życia we wschodniej Anglii przez magazyn „The Times”.

Atrakcje regionu na Orfordzie się nie kończą. Płaskie lub lekko pofałdowane zalesione tereny Suffolku i sąsiedniego Norfolku, gdzie co chwila trafia się na ukwieconą wioskę z gotyckim kościołem (największe skupisko gotyckich świątyń w Wielkiej Brytanii) oraz dobrym pubem, zachęcają do nieśpiesznych wycieczek rowerowych lub samochodowych. Nieopodal, w rezerwacie Dunwich, jesienią można podziwiać unikalne w tym rejonie Anglii wrzosowiska, przez cały rok zaś ptaki w pobliskim rezerwacie Minsmere. Odrobinę dalej na północ, w Walberswick, poza malowniczą plażą młodszych uraduje łowienie krabów (które później się wypuszcza) – obowiązkowy punkt wakacyjnego programu każdego młodego Brytyjczyka. Z kolei w Woodbridge, na południe od Orfordu, pasjonaci urządzeń historycznych związanych z gastronomią zmielą mąkę w jedynym czynnym w Anglii młynie napędzanym siłą pływów. Przed opuszczeniem regionu można jeszcze uzupełnić domowe zapasy o produkty prosto od rolników w popularnych marketach farmerskich, które stanowią ekwiwalent tradycyjnych targów, tyle że czynnych codziennie. Ta przyjęta z entuzjazmem innowacja stworzyła okolicznym rolnikom i farmerom możliwość bezpośredniego dotarcia do klientów, którzy nie mają okazji do odwiedzania targów tradycyjnych – czynnych krótko i organizowanych sporadycznie.

To tylko wybrane przykłady z tego urokliwego regionu Anglii, który coraz skuteczniej przyciąga nie tylko urodą, ale również dobrym jedzeniem. Po prawdzie w prawie każdym wiejskim regionie Anglii można znaleźć kulinarne rewelacje – wystarczy zboczyć z głównych dróg i wypatrywać szyldów o oryginalnym kroju czcionki i bez logo sieciowych pubów czy browarów. Pozostaje mieć nadzieję, że również polskie wioski doczekają się swoich oscarowych piekarni i restauracji.

Informacje praktyczne:

Do Orfordu najłatwiej dojechać samochodem, który przyda się również do eksploracji okolicy. Można także dotrzeć pociągiem do Melton lub Woodbridge, a tam wziąć taksówkę.

Restauracja Butley Orford Oysterage mieści się przy Market Hill – głównym placu Orfordu – i jest czynna w porze lunchowej (12:00-14:30) oraz w niektóre wieczory od 19:00. W sezonie letnim i weekendy warto zrobić dzień wcześniej rezerwację.

Piekarnia Pump Street Bakery – również przy Market Hill – jest czynna codziennie z wyjątkiem poniedziałków od 9:00 (w niedzielę – 10:00) do 16:00. Na miejscu można też wypić kawę.

Lokalny targ jest czynny w soboty od 9:30 do 14:00 (najatrakcyjniejsze świeże produkty schodzą od razu po otwarciu). Informacje o innych targach wiejskich można znaleźć tutaj. W promieniu 15 kilometrów jest sporo sklepów farmerskich, czynnych codziennie, na przykład Friday Street Farm Shop, Emmerdale Farm Shop.

Budka mięsna przy Bakers Lane, prowadzącej w stronę rzeki, jest czynna od wtorku do soboty w godzinach 9:00-16:00 (w sobotę do 13:00).

Sklepik z rybami i owocami morza Brinkley’s Fish znajduje się przy porcie, tuż obok parkingu, i jest czynny w weekendy do wczesnego popołudnia (im później, tym mniejszy wybór).


© KUKBUK 2018