Dom na Warmii, który pachnie chlebem - KUKBUK

Dom na Warmii, który pachnie chlebem

W drugiej edycji konkursu KUKBUK Poleca jedną z kategorii poświęciliśmy pensjonatom agroturystycznym. Certyfikat trafił między innymi do Jacka i Ewy Traczów, którzy od kilkunastu lat prowadzą w Wysokiej Wsi na Wzgórzach Dylewskich dom gościnny Stara Szkoła.

Tekst: Kasia Stadejek
Zdjęcia: Radek Polak, Rafał Meszka, Maciej Niemojewski


Warmia

Są tu książki i antyki. Po zielonym ogródku przechadzają się tłuste koty, a na ustawionym w kuchni długim stole, w porze wspólnych posiłków, zawsze lądują domowy chleb, świeże masło i sery. Mnóstwo serów – kozie, owcze i krowie – wszystkie produkowane tu, na miejscu, przez gospodarzy, z mleka od sąsiadki. To właśnie dusza Starej Szkoły.

Z domu państwa Traczów nie chce się wychodzić. Chyba że do ogrodu – popatrzeć na koty, zwiedzić szklarnię i zagajnik, poleżeć na tarasie i poczytać którąś z ustawionych na regałach książek. Ale gospodarze próżnować nie lubią. Gościom podrzucają pomysły na aktywności odprężające tak samo jak ich dom.

W zdrowym ciele zdrowy duch
Nieśmiałym eksploratorom Warmii na początek polecają krótki spacer na pobliską Dylewską Górę, najwyższe wzniesienie w okolicy (312 metrów n.p.m.). Warto się na nie wdrapać, bo ze szczytu rozpościera się niezwykły widok na Park Krajobrazowy Wzgórz Dylewskich, to także dobre miejsce na piknik lub partyjkę badmintona (poletko pod drewnianą wieżą widokową jest wręcz do tego stworzone). Z chęcią zorganizują też spływ kajakowy malowniczą Marózką – nie trzeba mieć wielkiej wprawy, to dość płytka, przejrzysta rzeczka, która w głównym odcinku przepływa przez las. Po więcej adrenaliny odeślą do Ostródy, nad Jezioro Drwęckie, gdzie czekają wyciągi nart wodnych. Jednak jako miłośnicy nart biegówek najlepiej znają okoliczne szlaki piesze, którymi pocięty jest niemal cały region – świadczą o tym pliki wysłużonych map, poniewierające się to na kredensie, to w bibliotece. Według pana Tracza koniecznie trzeba zaplanować wycieczkę nad pobliski kanał i wsiąść na statek, który potrafi pływać po… trawie. Położony nieopodal Kanał Elbląski łączy ze sobą pięć jezior leżących pomiędzy Ostródą i Zalewem Wiślanym. Różnica poziomów sięga tu aż 100 metrów, więc zbudowano specjalne systemy szyn, po których przetacza się statki z jednej strony na drugą. To podobno ewenement na skalę europejską, a z takim argumentem się nie dyskutuje.

Dla głodnych wiedzy
Potrzeba tylko 30 minut jazdy samochodem przez faliste, rozmarzone pojezierze, żeby dotrzeć do Olsztynka. Tutejszy skansen etnograficzny to warmińska duma – jeden z największych w Europie, kusi strojnymi chatkami i prostymi warsztatami z XIX i XX wieku. Zapoznać się tu można z szaroburym, ale wyjątkowo sympatycznym konikiem polskim, którego naukowcy uważają za potomka dzikich leśnych tarpanów. W skansenie działa też pijalnia ziół, do których miłość mieszkańcy regionu celebrują 15 sierpnia podczas Regionalnego Święta Ziół. Kto chce więcej wonnej zabawy z zielarstwem, niech jedzie do Nowego Kawkowa, gdzie z kolei mieści się Muzeum Lawendy. Poza oglądaniem eksponatów można także własnoręcznie wycisnąć olej lawendowy, przygotować wodę z kwiatów i nalewkę – i oczywiście zabrać ze sobą pachnący bukiet. Po ochłodę, spokój i zadumę Traczowie odsyłają do pobliskich Glaznot, gdzie od średniowiecza pysznią się dwa malownicze kościoły, w tym jeden odrestaurowany przez podopiecznych Marka Kotańskiego. To tu chodzą zimą na pasterkę, a kilka lat temu założyli nawet małe Muzeum Wzgórz Dylewskich.

I wreszcie…
Jeśli w obszernej, mieszczącej się w dawnej sali lekcyjnej kuchni Starej Szkoły akurat nie pachnie świeżym ciastem, obiadem ani ziołami, można się wymknąć i poszukać warmińskich przysmaków na własną rękę. Na miejscowe proste, sycące jedzenie wpływały przez lata krzyżujące się tu kultury – polska, niemiecka, a nawet kresowa. Wypatrywać więc należy dzyndzałek (pierogów z mięsem), karmuszki (mięsnej zupy z warzywami i fasolą), plinców z pomoćką (placków ziemniaczanych z twarogiem i ze śmietaną), a także świeżych, wędzonych i marynowanych szczupaków, sandaczy, węgorzy i innych. Jednym z olsztyńskich produktów regionalnych jest piwo z browaru Kormoran, który również zdobył certyfikat jakości KUKBUK Poleca. Przy okazji wizyty w Olsztynku Jacek Tracz poleca poszukać cukierni Kaprys, gdzie sprzedawane są, podobno jedyne warte uwagi, jagodzianki ze świeżych jagód.

Życie nocne
Mimo że w Olsztynie czy Ostródzie z pewnością nie ogranicza się ono do obserwacji nieba, w sierpniu, miesiącu spadających gwiazd, wieczory wypada spędzić na polanie z dala od świateł miasta. W nocy z 11 na 12 sierpnia nad Warmią powinno pojawić się wyjątkowo dużo Perseidów, warto więc rozłożyć się na kocu lub leżaku w specjalnie z tej okazji zaciemnionym Parku Centralnym, gdzie Olsztyńskie Planetarium i Obserwatorium Astronomiczne zaplanowało wspólne oglądanie nieba z Karolem Wójcickim, dziennikarzem naukowcem i popularyzatorem astronomii, którego możecie kojarzyć ze stroną „Z głową w gwiazdach”.


© KUKBUK 2018