Cztery lokalne przysmaki, których trzeba spróbować w Sorrento - KUKBUK

Cztery lokalne przysmaki, których trzeba spróbować w Sorrento

Perła w koronie wybrzeża Amalfi, której Dean Martin zadedykował rozmarzoną balladę „Come Back to Sorrento”. Zachwyca nie tylko szafirowymi wodami, krętymi drogami i monumentalnymi willami, ale również lokalnymi przysmakami, dla których rzeczywiście najmocniej pragnie się do Sorrento powrócić.

Tekst i zdjęcia: Kasia Siewko
Zdjęcie główne: Alicia Steels / Unsplas.com

Gnocchi à la sorrentina

Wąskimi uliczkami, pokonawszy dziesiątki schodów i kilka wykutych w skałach tuneli, docieramy do położonej tuż przy brzegu Zatoki Neapolitańskiej kultowej Trattorii da Emilia, serwującej swoje przysmaki od 1947 roku. Plastikowe krzesła niedbale rozstawione wokół stolików, jednorazowe ceraty na stołach. Prosto i iście włosko. W kuchni widać postać w kwiecistym fartuszku, poruszającą się niespiesznie i wydającą co rusz ekspresyjne polecenia w stronę kucharzy i obsługi. Włochy w prawdziwym wydaniu, cucina z prawdziwą mammą jako kapitanem statku – tak właśnie jest w Trattorii da Emilia. W krótkiej, domowej karcie łatwo odnaleźć lokalne specjały. Jednym z nich są gnocchi à la sorrentina, królujące na niedzielnych stołach mieszkańców Kampanii. Kluski zatopione w sosie z mozzarelli i pomidorów San Marzano pochodzących z wulkanicznych ziem u podnóży Wezuwiusza. Hojnie obsypane parmezanem z dodatkiem świeżo mielonego pieprzu i bazylii. Comfort food w najlepszym wydaniu.  

Trattoria da Emilia – prosto i iście włosko

Owoce morza

Lista sorrentyńskich przysmaków w Trattorii da Emilia nie kończy się na ziemniakach z pomidorami i nabiałem. Jak w każdej miejscowości położonej na wybrzeżu, również tutaj możemy liczyć na rewelacyjne owoce morza. Lokal swoją prostotą i bezpretensjonalnością przyciąga zarówno lokalnych mieszkańców, przypadkowych turystów, jak i rezydentów wielogwiazdkowych hoteli górujących nad miastem. Wspomniane owoce morza i ryby w menu Trattorii da Emilia występują w najpopularniejszym wydaniu – obtoczone w mące i potraktowane gorącym tłuszczem. Złoty kopiec krewetek, kalmarów, sardynek i dorsza ma niezwykle uczciwy stosunek jakości i wielkości porcji do ceny. W smaku – świeży, morski, niezapomniany. Z białym winem i gwarem z pobliskiego portu tworzą połączenie idealne. 

Trattoria da Emilia swoją prostotą i bezpretensjonalnością przyciąga zarówno lokalnych mieszkańców, przypadkowych turystów, jak i rezydentów wielogwiazdkowych hoteli

Lody pistacjowe

Gelato – dobro narodowe Italii, rozkosz każdych włoskich wakacji. Odpowiednie na śniadanie, obiad i kolację. Różnorodność smaków i pomysłowość w ich kreowaniu przyprawiają o zawrót głowy… a niekiedy i mdłości. Włosi mają fantazję, ale ja zaufanie pokładam w tradycjonalistach! W tej części Włoch w ciemno można próbować cytrynowych i pistacjowych. W I Giardini di Cataldo w pojedynku klasyków wygrały pistacjowe, zjedzone w cieniu drzew, o ironio, cytrynowych. Niezwykle kremowe, tłuste, z kawałkami chrupiących w zębach pistacji.

Lody to dobro narodowe Italii, a różnorodność smaków może przyprawić o zawrót głowy

Limoncello

I Giardini di Cataldo zgarnia palmę pierwszeństwa w kategorii produkcji limoncello. To tutaj zbiera się i przetwarza cytryny na najpopularniejszy w Kampanii trunek. Zwiedzający Sorrento gromadzą się w I Giardini di Cataldo, by podejrzeć przez szybę proces produkcji i zaopatrzyć się w pamiątki w postaci butelek wypełnionych żółtym nektarem. I w tym przypadku gleby wulkaniczne zrobiły swoje, nadając wzrastającym na nich cytrynom wyrazisty, doskonały smak. Nazwa limoncello jest zastrzeżona jedynie dla likierów zrobionych z cytryn odmiany Femminello St. Teresa lub Sorrento pochodzących z Półwyspu Sorrentyńskiego. Doskonały solo, jako aperitif, ale też jako Limoncello Spritz, siostrzana wersja popularniejszego drinka o nazwie Aperol Spritz. 

Zwiedzający Sorrento gromadzą się w I Giardini di Cataldo, by podejrzeć przez szybę proces produkcji i zaopatrzyć się w pamiątki w postaci butelek limoncello

© KUKBUK 2018