Jak zrobić naturalne kosmetyki? DIY od Hagi Cosmetics! - KUKBUK

Jak zrobić naturalne kosmetyki? DIY od Hagi Cosmetics!

Szczypta chemii, odrobina natury i sporo dobrych chęci. To wystarczy, by w domowym zaciszu przygotować w pełni ekologiczne i przyjazne dla skóry naturalne kosmetyki.

Tekst: Magda Malicka
Przepisy: Hagi Cosmetics
Zdjęcia: balvia.pl

Odwiedzamy niewielką manufakturę w Strykowie, by nauczyć się, jak zrobić mus do ciała i pachnące świece. Hagi Cosmetics to rodzinna firma, powstała z miłości do nauki i uwielbienia natury. Do lasu idzie się tu pięć minut. Cisza, spokój, dużo zieleni. – W tym miejscu przeżyłam najpiękniejszy okres w moim życiu – mówi Hanna Kurcińska, która wraz z córkami, Gabrielą Kurcińską i Agatą Borzym, prowadzi firmę.

Siła drzemiąca w roślinach

Wszystko zaczęło się wlatach 90. Wtedy pani Hanna dzieliła swój czas między szybkie życie w Warszawie i odpoczynek w strykowskiej posiadłości. – Kiedy spędzałam czas na wsi, zaczęłam dostrzegać różnorodność roślin, o których – z czego wtedy zdałam sobie sprawę – nic nie wiedziałam. Zaczęłam o nich czytać i temat mnie wciągnął – wspomina. – Pewnego dnia odwiedziły mnie koleżanki, chemiczka i zielarka. I kiedy tak rozmawiałyśmy o potencjale kryjącym się w roślinach, wpadłyśmy na pomysł, żeby pobawić się w robienie kosmetyków naturalnych. Z czasem zabawa przerodziła się w pasję – opowiada. Pani Hanna zaproponowała koleżankom wspólny biznes, ale nie były zainteresowane współpracą, za to do akcji wkroczyły jej dorosłe już córki.

– Kiedy spędzałam czas na wsi, zaczęłam dostrzegać różnorodność roślin, o których – z czego wtedy zdałam sobie sprawę – nic nie wiedziałam. Zaczęłam o nich czytać i temat mnie wciągnął – wspomina Hanna Kurcińska.

Starsza z nich, Agata Borzym, z wykształcenia jest teatrolożką, absolwentką Akademii Teatralnej w Warszawie. Po studiach pracowała jako menadżerka muzyków, organizowała koncerty. Młodsza, Gabriela Kurcińska, to absolwentka antropologii kultury oraz badania rynku. Obie – jak mama – subtelne blondynki, uśmiechnięte i pełne energii. Przy domowej szarlotce i kubku herbaty opowiadają nam o początkach firmy.

– To był taki moment, kiedy obie z siostrą byłyśmy gotowe na nowe wyzwania. Zaproponowałyśmy mamie, że skoro koleżanki nie chcą, to my z nią tę firmę rozkręcimy – mówi Gabriela. – Nie miałyśmy wtedy dużej wiedzy o tworzeniu kosmetyków, ona nauczyła nas wszystkiego od podstaw. – Opanowałyśmy pierwsze receptury i zaczęłyśmy eksperymentować – dodaje jej siostra. – Szybko się wciągnęłyśmy. I tak powstała nasza firma, Hagi. Jej nazwa to pierwsze litery naszych imion. „I” na końcu symbolizuje wszystkich innych, którzy z nami tworzą markę.

– Agata to typ wizjonera, odważnego odkrywcy lubiącego ryzyko. Ma głowę pełną pomysłów. Gabriela to perfekcjonistka, lubi ład i porządek. Pilnuje, aby wszystko było doskonale zorganizowane, dopięte na ostatni guzik. Ja staram się wprowadzać harmonię. Zarażam córki entuzjazmem, inspiruję je do dalszej nauki. One wniosły do firmy świeże spojrzenie, ja – wiedzę, bez której nie ruszyłybyśmy z miejsca. Wzajemnie się uzupełniamy – puentuje Hanna Kurcińska.

Hanna Kurcińska, Gabriela Kurcińska, Agata Borzym - właścicielki Hagi Cosmetics (fot. Kinga Karpati)

W świecie zapachów

Zakładając firmę, Hanna Kurcińska miała solidne zaplecze merytoryczne – z wykształcenia jest chemiczką, po studiach przez kilka lat pracowała nad doktoratem na Wydziale Chemii Uniwersytetu Warszawskiego. Mimo to zdecydowała się podjąć studia kosmetologiczne na Wydziale Biotechnologii i Nauk o Żywności na Politechnice Łódzkiej.

– Chciałam pogłębić wiedzę z zakresu surowców kosmetycznych, nauczyć się rzetelnego rzemiosła. Studia okazały się niezwykle cennym doświadczeniem. A przy okazji odkryłam niesamowity świat chemii zapachów, które stały się moją największą pasją. Uwielbiam je łączyć, eksperymentować – opowiada z błyskiem w oku. Po chwili na stole lądują pudełka pełne buteleczek z naturalnymi olejkami eterycznymi. Są tu chyba wszystkie aromaty świata, od bergamotki, przez cytrusy, cynamon, po rozmaryn i tymianek.

Niezwykłe zapachy uzyskiwane dzięki naturalnym olejkom eterycznym to znak rozpoznawczy kosmetyków Hagi.

– Przy wyborze olejków eterycznych do balsamu weźcie pod uwagę, że będzie on potem dość mocno wyczuwalny na skórze. Starajcie się wybierać raczej delikatne, niedrażniące zapachy – mówi Gabriela Kurcińska. A Agata Borzym dodaje: – Osoby o bardzo wrażliwej skórze powinny wybraćbalsam bez olejków eterycznych, bo mogą uczulać. Można też – zamiast tych naturalnych – użyć syntetycznych olejków zapachowych przeznaczonych dla alergików. W Hagi używamy tych olejków do produkcji kosmetyków dla osób z uczuleniami czy atopowym zapaleniem skóry.

Wyposażone w podstawową wiedzę, zabieramy się do pracy. Szybko okazuje się, że przygotowanie w domu delikatnego musu do ciała i świecy sojowej jest nie tylko proste, ale i przyjemne. A satysfakcja – ogromna. Wystarczy mieć kilka prostych składników i wolny wieczór. Spróbujcie sami. Specjalnie dla czytelników KUKBUK-a zespół Hagi opracował proste przepisy, które z łatwością można zastosować w domu.

Pachnąca świeca

Potrzebne będą (na jedną świecę w pojemniczku o objętości 330 ml):

– 250 g wosku sojowego (do kupienia w sklepach z komponentami do kosmetyków)

– knot (do kupienia w sklepach z komponentami do kosmetyków)

– ulubiony olejek eteryczny (ok. 20 ml)

– słoik

Wykonanie:

1. Knot przytwierdzamy do dna słoiczka za pomocą kleju na gorąco lub kropelki roztopionego wosku.

2. Wosk roztapiamy w kąpieli wodnej.

Do świecy najlepiej sprawdzi się wosk sojowy w granulkach.

3. Wyjmujemy z kąpieli wodnej, wlewamy olejek eteryczny i dokładnie mieszamy.

4. Gotową mieszankę przelewamy do słoiczka.

5. Knot ustawiamy w pozycji pionowej i unieruchamiamy za pomocą patyczków. Wosk powinien zestalić się w ciągu kilkudziesięciu minut.

Zamiast słoika można użyć też szklanki, ozdobnej filiżanki lub innego naczynia z niepalnego materiału.

UWAGA! Świece robione w domowych warunkach nie są – jak te sprzedawane przez Hagi – kontrolowane pod kątem proporcji składników. Dlatego kiedy będziemy palić je po raz pierwszy, przez początkowe 10 minut kontrolujmy wielkość płomienia.

Mus do ciała

Potrzebne będą (na słoiczek o objętości 250 ml):

– dowolne tłuszcze płynne o delikatnym zapachu, np. olej z pestek winogron, ryżowy, pestek malin – ok. 100 g

– tłuszcze stałe, np. olej kokosowy – 25 g, masło shea – 60 g, masło mango – 60 g (do kupienia w sklepach z komponentami do kosmetyków; jeśli chcemy zrobić mus na bazie samego oleju kokosowego, dodajmy mniej tłuszczów płynnych)

– ulubiony olejek eteryczny – 10-15 ml

– mikser

Wykonanie:

1. Twarde tłuszcze podgrzewamy w kąpieli wodnej, aż całkowicie się rozpuszczą.

2. Przelewamy do wysokiego naczynia i miksujemy około 4 minut. W tym czasie stopniowo wlewamy tłuszcze płynne, cały czas miksując, aż olej delikatnie zgęstnieje.

3. Naczynie wstawiamy na 4 minuty do zamrażarki. Po tym czasie wyjmujemy i miksujemy jeszcze raz.

4. Cykl powtarzamy dwa razy. Na koniec masa powinna mieć konsystencję gęstej śmietany.

5. Dodajemy olejki eteryczne, delikatnie mieszamy. Przekładamy do słoiczków. W ciągu kilkudziesięciu minut balsam powinien się zestalić i nabrać konsystencji musu.

Jeśli nie dysponujemy wagą, w domowych warunkach możemy odmierzać składniki na oko. Ważne, żeby tłuszczów stałych było nieco więcej niż tych płynnych. Tak zrobiony mus do ciała możemy przechowywać w temperaturze pokojowej. Ponieważ nie zawiera wody, będzie świeży przez przynajmniej rok.

Żeby zrobić mus w pięknym, różowym kolorze, trzeba zaparzyć mocny napar z hibiskusa – 2-3 krople ostudzonego naparu dodajemy do musu razem z olejkami eterycznymi.


© KUKBUK 2018