Miękkie pierniczki - KUKBUK

Miękkie pierniczki

Krakowski Makaroniarz ratuje święta i obala mit o piernikach, które wymagają planowania.
Bartek Kieżun

Bartek Kieżun

Krakowski Makaroniarz
Bartek Kieżun, z wykształcenia antropolog kultury, z zamiłowania kucharz. Miłośnik książek, nie tylko kulinarnych. Publikuje w magazynie KUKBUK, stale współpracuje z Radiem Kraków. Jako kucharz gotuje, karmi, prowadzi warsztaty, organizuje wyjątkowe kolacje degustacyjne oraz sędziuje na konkursach kulinarnych. Autor książki „Italia do zjedzenia"

Słyszeliście, że pierniki są trudne i trzeba je upiec dwa lata przed świętami? Też tak słyszałem, więc nie brałem się do pieczenia, bo planuję raczej dwa dni do przodu. I co?

I okazało się, że pierniki można zrobić kiedykolwiek. A było tak. Naszła mnie ochota na ciasteczko. Poszperałem w internecie. Znalazłem przepis, nie byle gdzie, bo u Ani Włodarczyk. Napisane było, że łatwe. „Skoro łatwe, to biorę”, pomyślałem i 15 minut później (w sporym zaokrągleniu) siedziałem w fotelu, wcinając norymberskie pierniki. Spodobało mi się, więc „pierniczę” cały grudzień, kiedy tylko mam wolną chwilę.

Na fali tej fascynacji podczas środowej przerwy w pracy, krótszej niż błyskawica, wziąłem do ręki nową książkę Yotama Ottolenghiego „Słodko”. A w niej, jak zwykle u tego autora, smakowicie i pięknie plus przepisy z gwarancją, że wychodzą. W rozdziale o ciasteczkach znalazłem pierniki i bez wahania zabrałem się do dzieła. Motywowany między innymi tym, że skoro upiekłem już takie z Norymbergi, to teraz czas na te z Londynu.

Pierniki Yotama powinny mieć na powierzchni wzorek, ale wybaczcie – to była naprawdę krótka przerwa, więc moje są gładkie… jak pupa niemowlaka, jak bodaj głosi mądrość ludowa.

Podróże kulinarne bez wychodzenia z kuchni mają tę wadę, że jedne pierniki przypomniały mi o tym, jak bardzo lubię Norymbergę, a drugie – że mam milion lat na karku, a nie byłem dotąd w Londynie. Cóż – może nadarzy się wreszcie okazja i wpadnę do angielskiej stolicy odwiedzić tamtejsze muzea i przekąsić coś u Ottolenghiego.

Tym, którzy nie mają jeszcze jego książki „Słodko”, proponuję upiec szybkie jak wiatr pierniki, a potem pognać do księgarni Świętego Mikołaja!

KONKURS, W KTÓRYM DO WYGRANIA JEST KSIĄŻKA YOTAMA OTTOLENGHIEGO „SŁODKO”, ZNAJDZIECIE TUTAJ! <<KLIK>>

Miękkie pierniczki

Nie każde pierniki wymagają planowania z rocznym wyprzedzeniem. Te będą miękkie i pyszne od razu!

Masło, cukier, melasę i żółtko miksujemy na gładki krem. W drugiej misce mieszamy wszystkie suche składniki. Łączymy zawartość obu misek i zagniatamy szybko ciasto (jeśli to konieczne, posypujemy blat mąką).

Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni. Dwie blachy wykładamy papierem do pieczenia. Ciasto wałkujemy (nieco się klei – trzeba podsypać mąką) na grubość mniej więcej ½ centymetra i wycinamy ciastka. Pierniki układamy na blachach i pieczemy około 9 minut – w połowie pieczenia zamieniamy blachy miejscami w piekarniku.

W tym czasie przygotowujemy glazurę. Do miseczki wsypujemy cukier puder i cynamon. Dodajemy gorącą wodę, masło i rum i dokładnie mieszamy. Glazurujemy jeszcze ciepłe ciasteczka. I voilà! Żadne tam dwa lata czy dwa tygodnie! Tylko 20 minut!

Wesołych świąt!


© KUKBUK 2018