Krakowski Makaroniarz i pomarańcze - KUKBUK

Krakowski Makaroniarz i pomarańcze

Nie znoszę zimy! Nie lubię marznąć. A z zimowych sportów najbardziej podnieca mnie siedzenie przed kominkiem. Z mojej perspektywy zima ma tylko jeden plus. Są nim pomarańcze!
Bartek Kieżun

Bartek Kieżun

Krakowski Makaroniarz
Bartek Kieżun, z wykształcenia antropolog kultury, z zamiłowania kucharz. Miłośnik książek, nie tylko kulinarnych. Publikuje w magazynie KUKBUK, stale współpracuje z Radiem Kraków. Jako kucharz gotuje, karmi, prowadzi warsztaty, organizuje wyjątkowe kolacje degustacyjne oraz sędziuje na konkursach kulinarnych. Autor książki „Italia do zjedzenia"

pomarańcze włochy

Kątem oka wyłapałem informację na FB, że navel, zwany również naveliną, czyli najszybciej dojrzewający gatunek pomarańczy, jest już gotowy do zbiorów na wyspie będącej stolicą europejskich cytrusów – czyli Sycylii.

Plotka głosi, że słodkie pomarańcze, czyli na przykład navelina, to efekt krzyżówek powstałych gdzieś w Chinach. Trafiły do Europy razem z żołnierzami Aleksandra Wielkiego, który wyprawiwszy się na wojnę z Persami, zauważył drzewa pełne owoców i polecił zabrać nasiona ze sobą, by spróbować upraw w pałacowym ogrodzie. Gorzkie pomarańcze zaś, dziś wspaniała baza sycylijskich konfitur, pojawiły się na południu Europy razem z arabskimi podbojami. Mauretańskim pomysłem były też lody cytrynowe, a w zasadzie granita, ich przodkini. Zamarznięty śnieg z Etny mieszano z sokiem cytrynowym i tak rozpoczęła się ogólnoświatowa moda na chłodzenie się jedzeniem.

Słynąca dziś z bergamotki Kalabria to jeszcze nowsze dzieje – uprawy tego gatunku cytrusów datuje się w Europie na XVII wiek. Można zatem wywnioskować, że earl grey, czarna herbata z olejkiem z bergamotki, to również całkiem nowy pomysł – oczywiście z perspektywy wieczności. Podczas mojej wizyty w Kalabrii okazało się, że bergamotka jest tam powszechnie wykorzystywana nie tylko na potrzeby przemysłu spożywczego. Sklepy są pełne mydła z pięknie pachnącym olejkiem, a sam olejek można też kupić w postaci czystej i używać go jak perfum, co latem jest wspaniałym pomysłem.

Położona rzut beretem od Kalabrii Sycylia aromatyzuje bergamotką czekoladę i muszę się przyznać, że ta z Modiki jest moją małą obsesją! Cieszę się bardzo, że ostatnio starania Sycylijczyków o uznanie ich czekolady za specjalność regionalną zostały zakończone przyznaniem certyfikatu i wyroby z Modiki są dziś chronione przez europejskie prawo.

A skoro zaczął się sezon, to oznacza, że moja kuchnia w najbliższym czasie nie będzie pachnieć niczym innym jak tylko cytrusami. Wrócą na salony cytrynowe biscotti oraz limoncello i arancello. Na stole stanie też ciasto pomarańczowe, na które przepis znalazłem we własnym telefonie. Mam taki zwyczaj, że fotografuję strony z włoskich książek kucharskich, bo całe nie mieszczą mi się już na półce. Zatem kiedy coś wpadnie mi w oko, robię zdjęcie, a potem często nie pamiętam nawet, gdzie i kiedy je zrobiłem, nie mówiąc już o tym, z jakiej książki pochodzi.

Ten prosty przepis wykorzystuje, oprócz soku, skórkę pomarańczową, więc ważne, by kupić niekonserwowane świństwami pomarańcze albo – jeśli nie macie do nich dostępu – porządnie wyszorować wrzątkiem te ze zwykłych sklepów. Owoce cytrusowe są woskowane, by nie traciły wilgoci w transporcie, a do wosku dodaje się szkodliwe dla zdrowia substancje, dlatego szorujcie ile wlezie.

 

krakowski makaroniarz

Torta di arancia

W misce mieszamy mąkę z cukrem, proszkiem do pieczenia i ze szczyptą soli. Masło tniemy w niedużą kostkę i dokładamy do miski. Mikserem na wolnych (najwolniejszych) obrotach łączymy składniki – wbijamy po kolei jajka. Po chwili miksowania dodajemy sok i skórkę z pomarańczy oraz likier. Miksujemy. Ciasto przelewamy do formy z kominem (najlepiej, ale niekoniecznie, tortownica też da radę!), wysmarowanej masłem i wysypanej bułką tartą. Pieczemy około 45 minut, na złoto. Podajemy z filiżanką earl grey – i jest niemalże jak u królowej brytyjskiej!


© KUKBUK 2018