Krakowski Makaroniarz i nalewka z dzikiego bzu czarnego - KUKBUK

Krakowski Makaroniarz i nalewka z dzikiego bzu czarnego

Bzy w Kalabrii kwitną miesiąc wcześniej niż u nas, zresztą nie tylko one. Mamy zatem kulinarną powtórkę z rozrywki. Zaczęło się od włoskich szparagów i truskawek, a kończy na bzie, i to dzikim!
Bartek Kieżun

Bartek Kieżun

Krakowski Makaroniarz
Bartek Kieżun, z wykształcenia antropolog kultury, z zamiłowania kucharz. Miłośnik książek, nie tylko kulinarnych. Publikuje w magazynie KUKBUK, stale współpracuje z Radiem Kraków. Jako kucharz gotuje, karmi, prowadzi warsztaty, organizuje wyjątkowe kolacje degustacyjne oraz sędziuje na konkursach kulinarnych. Autor książki „Italia do zjedzenia"

kalabria

Nalewka z dzikiego bzu czarnego jest jedna z nielicznych, które robię co roku, po tym jak przeszło mi nastawianie na nalewki dosłownie wszystkiego. Pięć lat temu eksperymentowałem z czym tylko się dało! Zalewałem rozmaryn z tymiankiem – jest świetna, ale smakuje trochę jak syrop dla dzieci. Zalewałem bazylię – jest bardzo dobra, tyle że piękny zielony kolor znika dość szybko i mimo że smak zostaje, to nalewka zaczyna wyglądać jak woda, w której zgniły konwalie, dlatego polecam jedynie osobom pijącym szybko. Z dziwniejszych rzeczy zalewałem przywiezione z Kalabrii owoce opuncji – fajnie, ale bardzo delikatnie, więc lepiej po prostu je zjeść.

W Kalabrii ostatnio zaskoczeniem była nalewka z Bóg wie czego, którą poczęstował nas przemiły, wytatuowany kelner w rybnej restauracji w samym środku kalabryjskiego niczego.

Mówię do niego, że to pyszne i że w środku chyba jest lukrecja, a on uśmiecha się i kiwa głową. Kontynuuję, że prawdopodobnie też kawa, a on znów to samo. Dodaję, że jeszcze jakieś zioła, a on niezmiennie powtarza swoje „si, si”! Zastanawiałem się, co by było, gdybym zapytał, czy środku jest kiełbasa…

W każdym razie ta lukrecja w płynie była pyszna! Nastroiła mnie ewidentnie do nalewkowania, więc kiedy zobaczyłem rosnące w rowach bzy, oznajmiłem, że gdy tylko zakwitną te polskie, zabiorę się do dzieła.

Słowo się rzekło, więc robię!

krakowski makaroniarz nalewka z bzu3

Nalewka z dzikiego bzu czarnego

Kwiatostany przycinamy tak, żeby nie zostało za dużo zielonych części. Kwiaty wrzucamy do mniej więcej 2-litrowego słoika. Wodę z cukrem i sokiem z cytryny gotujemy, by uzyskać syrop. Gorącym zalewamy kwiaty w słoiku, zakręcamy i odstawiamy na siedem dni. Po tym czasie przecedzamy przez gazę, a uzyskany aromatyczny syrop mieszamy ze spirytusem. Odstawiamy w ciemne miejsce w oczekiwaniu na zimę!

Nalewka jest słodka i mocna! Ci, którzy nie lubią słodkich rzeczy, zazwyczaj marudzą – nie wiem, o co tyle szumu, po prostu zamiast całej butelki trzeba wypić kieliszek (dla zdrowia)! Taka ilość cukru jeszcze nikomu nie zaszkodziła.


© KUKBUK 2018