Krakowski Makaroniarz i letni obiad Sophii Loren - KUKBUK

Krakowski Makaroniarz i letni obiad Sophii Loren

Zawsze się uśmiecham, kiedy słyszę pytanie, czy podczas pobytu we Włoszech robię notatki. Wiem dobrze, jaka będzie reakcja na moją odpowiedź.
Bartek Kieżun

Bartek Kieżun

Krakowski Makaroniarz
Bartek Kieżun, z wykształcenia antropolog kultury, z zamiłowania kucharz. Miłośnik książek, nie tylko kulinarnych. Publikuje w magazynie KUKBUK, stale współpracuje z Radiem Kraków. Jako kucharz gotuje, karmi, prowadzi warsztaty, organizuje wyjątkowe kolacje degustacyjne oraz sędziuje na konkursach kulinarnych. Autor książki „Italia do zjedzenia"

Widzę wielkie oczy, bo nie robię żadnych, ale to żadnych notatek – za notatnik służy mi aparat w telefonie. Robię zdjęcia, i to niemało. Ostatnio mimo dodatkowej karty pamięci musiałem usunąć parę tysięcy obrazków z podróży, bo telefon, który przejechał ze mną tysiące kilometrów, był już naprawdę zapchany – mniej więcej jak nos w sezonie grypowym.

Kiedy zastanawiam się nad tematem kolejnego posta, zaczynam przeglądać swoje fotonotatki i po chwili wraca mi pamięć. Przypominam sobie, gdzie i po co byłem oraz co tam jadłem albo piłem.

I tak właśnie ostatnio telefon przypomniał mi o Otranto, niewielkiej miejscowości w Apulii na południu Włoch. Otranto – w Italii to rzecz zupełnie zwyczajna – jest zamieszkałe już od czasów neolitu. Potem nadeszli Messapijczycy, lud mieszkający między dwoma morzami, bo to mniej więcej znaczy Messapia, a później byli oczywiście Grecy i Rzymianie. Samo miasto zaczęło dość szybko pełnić funkcję pomostu między Wschodem a Zachodem, ponieważ port Otranto był tym, w którym zatrzymywała się większość statków płynących do Jerozolimy i Konstantynopola. Również tamtejsza gmina żydowska miała spore znaczenie na mapie diaspory i wydała na świat kilku znakomitych średniowiecznych poetów.

Katedrę w Otranto postawiono w XI wieku, konsekrowano w 1088 roku. Dziś, po wielu badaniach archeologicznych, wiadomo, że pod jej fundamentami znajdują się zabudowania messapijskie, rzymska willa oraz wczesnochrześcijańska bazylika. Klasyczny włoski palimpsest. Pojechaliśmy do Otranto właśnie z powodu katedry, a konkretnie jej podłogi. Cała bowiem pokryta jest mozaiką. Mnich, który ją wykonał, musiał mieć świadomość wyjątkowości swojej pracy, bo się pod nią podpisał. Dlatego dziś wiemy, że powstała między 1163 a 1165 rokiem, a wykonał ją brat Pantaleone. Przedstawia Drzewo Życia ozdobione wątkami zaczerpniętymi ze Starego Testamentu i apokryfów. I muszę powiedzieć, że jest absolutnie wspaniała. Wzruszają uproszczenia i niedoskonałości, a całość robi ogromne wrażenie, i to nie tylko z powodu rozmiaru. Moim zdaniem odwiedzenie tego miejsca podczas wizyty w Apulii jest obowiązkiem każdego, nie sposób przecież przesiedzieć całego życia na plaży. A raczej, owszem, można, tylko pytanie po co?

Rozgrzana słońcem Apulia przyszła mi też do głowy podczas tegorocznych polskich upałów, bo w końcu, w końcu, powtórzę, krajowe pomidory smakowały tak, jak powinny smakować pomidory. Wielkie, nabrzmiałe słoneczną energią, były tak aromatyczne, że pomyślałem, że czas jeść tak, jak Sophia Loren robiła to latem. Sławna aktorka i wielka miłośniczka pasty, kiedy robiło się gorąco, wcinała po prostu makaron z surowymi pomidorami, bo niczego więcej człowiekowi w taki ukrop nie trzeba. Tyle że w Polsce niezwykła aura szybko się skończyła, a moja dostawczyni pomidorów z Tyńca w sobotę oznajmiła, że jeść je trzeba szybko, bo noce są zimne i koniec sezonu bliski. Ledwo się zaczął, a już się kończy, pomyślałem, przekląłem szpetnie pod nosem i zabrałem się po raz kolejny do robienia sosu pomidorowego bez gotowania.

Pasta con pomodori crudi

2 porcje

Pomidory (obrane lub nie – do wyboru; ja nie obieram, bo jestem leniwy, zwłaszcza w lecie) kroimy w niedużą kostkę i wrzucamy do miski albo do słoika. Dokładamy drobno pokrojony czosnek, polewamy sporą ilością oliwy. Doprawiamy solą i pieprzem i zostawiamy na godzinę lub dwie, żeby się nieco przegryzło. Podajemy z makaronem ugotowanym al dente! Nie dodajemy żadnego sera!


© KUKBUK 2018