Jak zrobić tureckie bułki ekmeği?

Krakowski Makaroniarz i bułki prosto z Turcji

Mało jest miejsc tak zachwycających jak Stambuł. I mało takich, które mają podobną siłę przyciągania.
Bartek Kieżun

Bartek Kieżun

Krakowski Makaroniarz
Bartek Kieżun, z wykształcenia antropolog kultury, z zamiłowania kucharz. Miłośnik książek, nie tylko kulinarnych. Publikuje w magazynie KUKBUK, stale współpracuje z Radiem Kraków. Jako kucharz gotuje, karmi, prowadzi warsztaty, organizuje wyjątkowe kolacje degustacyjne oraz sędziuje na konkursach kulinarnych. Autor książki „Italia do zjedzenia"

turcja bułki

Powrót do Stambułu jeszcze chwilę mi zajmie, bo dopiero w styczniu wyląduję na lotnisku po azjatyckiej stronie miasta, ale skoro czekałem tyle, to i tych parę miesięcy dam radę.

Moja pierwsza wizyta w tym mieście była zdecydowanie za krótka. Przez zaledwie parę dni biegałem jak kot z pęcherzem, usiłując zobaczyć wszystko, co miałem na liście, a było tego sporo. Żyłem baranim kebabem i ajranem. Zupełnie wbrew ostrzeżeniom, że mój organizm może nie być na to gotowy, czułem się świetnie. Popychałem to wszystko baklavą oraz turecką herbatą, którą, o dziwo, szalenie lubię. Zwykle na widok herbaty mam zupełnie zdrową (włoską!) reakcję: – Herbata? A po co? Kto jest chory? W Stambule zaś odstawiałem kawę na bok i piłem herbatę w ilościach hurtowych – i byłem zachwycony.

Stambuł Turcja
Stambuł Turcja
Stambuł Turcja

Moja druga wizyta w Stambule to był Orient Express. Przewodnika, z którym mieliśmy jechać do Troi, poprosiliśmy w trakcie kolacji, by zabrał nas na wieczorne zwiedzanie miasta. Istanbul – turecka nazwa – bierze się od określenia eis ten polin, co znaczy do miasta, bo już w czasach Konstantyna było to najludniejsze miasto świata, dlatego właśnie było nazywane miastem – ot tak po prostu. Przewodnik nie dał się prosić i odbyliśmy kurs galopkiem. Był sam początek lata, gorąco, wilgotno, chmury wisiały nisko nad miastem. Co jakiś czas padał z nich lekki deszcz. W chmurach ginęły minarety Błękitnego Meczetu i znów poczułem się w Nowym Rzymie jak w domu.

Turcja Stambuł
Turcja Stambuł

A teraz muszę się do czegoś przyznać. Kiedy ostatnio robiłem tureckie pide, odłożyłem na bok nieco ciasta i upiekłem z niego bułki. I okazało się, że był to pomysł w swojej prostocie genialny, bo bułeczki wyszły super. Jak je zrobić? Już zdradzam!

 

turecka bułka

Ekmeği

Podgrzewamy mleko (uwaga: nie może być gorące!) i wsypujemy do niego cukier. Mieszamy, posypujemy drożdżami. Odstawiamy, by ruszyły. Do miski wsypujemy mąkę, a kiedy drożdże zaczną pracować, wlewamy zaczyn w sam jej środek i zaczynamy wyrabiać ciasto. Po mniej więcej 10 minutach będzie piękne i jednolite. To znak, że możemy je oprószyć mąką i odstawić na pół godziny do wyrastania – w misce również oprószonej mąką, by ciasto nie przywierało, i przykrytej ściereczką, by nie wysychało.
Kiedy ciasto wyrośnie, wyrzucamy je z miski na blat roboczy. Dodajemy sól i znów wyrabiamy przez chwilę, po czym formujemy wałek i kroimy na sześć kawałków. Powstanie sześć bułeczek w kształcie oka. Układamy je tak, by przeciętym kawałkiem leżały ku górze. Najlepiej na blasze posypanej mąką, by znów chwilę wyrastały.
Po 30 minutach nacinamy ostrym nożem i pieczemy na złoto. Zjadamy ciepłe z masłem i popijamy herbatą!


© KUKBUK 2018