Frappe - rzymskie faworki - KUKBUK

Frappe – rzymskie faworki

Jeśli karnawał, to faworki, ale na rzymską modłę.
Bartek Kieżun

Bartek Kieżun

Krakowski Makaroniarz
Bartek Kieżun, z wykształcenia antropolog kultury, z zamiłowania kucharz. Miłośnik książek, nie tylko kulinarnych. Publikuje w magazynie KUKBUK, stale współpracuje z Radiem Kraków. Jako kucharz gotuje, karmi, prowadzi warsztaty, organizuje wyjątkowe kolacje degustacyjne oraz sędziuje na konkursach kulinarnych. Autor książki „Italia do zjedzenia"

karnawal przepisy kukbuk

Opętała mnie mączna obsesja. Piekę, smażę i gotuję. Ciasta, ciastka, kluski i chleby.

Na zakwasie i na drożdżach. A co! Odbijam sobie lata, kiedy bałem się mąki. W Rzymie rzuciły mi się w oczy frappe, karnawałowe ciastka przypominające polskie faworki. Piętrzyły się w stosach na ladach w cukierniach, rozsiewając dookoła aromat świeżo smażonych ciastek. Było ich mnóstwo i były wszędzie, więc pewnie dlatego, paradoksalnie, zapomniałem spróbować!

Muszę przyznać, że na jedne gapiliśmy się długo i wytrwale, i z niemałym przerażeniem. Leżały sobie frappe na olbrzymich blachach, ale nie w tradycyjnym złotym kolorze. Swoje uroki prezentowały w jaskrawych barwach: zielonej, turkusowej i różowej. Po bożemu posypane białym cukrem pudrem. Mam wrażenie, że leżały tam od samego początku karnawału, bo szalona inwencja piekarza uroku im nie dodała. Gwoli ścisłości muszę dodać, że chleb mieli pyszny – kupiliśmy sporych rozmiarów bochenek.

Ciastek we fluorescencyjnych kolorach jednak wystraszyliśmy się zbyt mocno, by choćby spróbować.

Ale wyjeżdżając w strugach deszczu – jak zapewniał nasz gospodarz, zupełnie wyjątkowych w Rzymie – upchnąłem do walizki dwa kilogramy mąki, manitobę i tipo „00”, więc po powrocie do Krakowa nadrobiłem zaległości we własnej kuchni. W klasycznym odcieniu, bez dodatku barwników.

Frappe są szalenie popularne we Włoszech, ale nie wszędzie nazywają się tak samo. W Toskanii mówi się o nich cenci, swoją wersję ma też Piemont. W Lombardii można kupić chiacchiere. Jak zwał, tak zwał – robi się je wszędzie według takiego samego, mniej więcej, przepisu.

swiateczny konkurs kukbuk
faworki wloskie kukbuk
faworki wloskie kukbuk
faworki wloskie kukbuk
faworki wloskie kukbuk
karnawal przepisy kukbuk

Frappe – rzymskie faworki

n

Ze składników zagniatamy ciasto, mocno je wyrabiając. Skórkę cytrynową dodajemy na samym końcu. Gdyby ciasto było za suche, zwiększamy ilość alkoholu. Wyrabiamy zwartą kulę, zawijamy ją w folię i wkładamy do lodówki, żeby pół godziny odpoczęło.

Wałkujemy cienko i tniemy. W Rzymie najbardziej rozpowszechnione są sporej wielkości prostokąty z karbowanymi krawędziami, cięte przez środek. Ale są też koła i takie zupełnie podobne w kształcie do polskich faworków. Nas zauroczyły te wiązane w pętelkę.

Smażymy krótko, tak aby zazłociły się z obu stron. Wykładamy na ręcznik papierowy, by odsączyć nadmiar oleju, posypujemy cukrem pudrem i podajemy. Można z kawą albo z gorącą czekoladą, w końcu jest zima, ale można też ze słodkim winem.

Ja po błyskawicznym pochłonięciu frappe już się zastanawiam, czy w weekend nie spróbować zrobić innych karnawałowych rzymskich słodyczy: kuleczek o nazwie castagnole. Smakowały mi szalenie na Piazza del Popolo. W Krakowie, zrobione własnoręcznie, na pewno nie będą gorsze. A ja dalej będę się poddawał mącznej obsesji!


© KUKBUK 2018