Czekoladowe ciasto Marleny - KUKBUK

Czekoladowe ciasto Marleny

Jaki przepis może wyjść z połączenia Ameryki i Włoch? Kruchutka tarta czekoladowa idealna do kawy.
Bartek Kieżun

Bartek Kieżun

Krakowski Makaroniarz
Bartek Kieżun, z wykształcenia antropolog kultury, z zamiłowania kucharz. Miłośnik książek, nie tylko kulinarnych. Publikuje w magazynie KUKBUK, stale współpracuje z Radiem Kraków. Jako kucharz gotuje, karmi, prowadzi warsztaty, organizuje wyjątkowe kolacje degustacyjne oraz sędziuje na konkursach kulinarnych. Autor książki „Italia do zjedzenia"

Czekoladowe ciasto Marleny kukbuk

Kiedy przeczytałem tekst Agnieszki Drotkiewicz, w którym zachwala książki kucharskie Marleny de Blasi, pomyślałem sobie – świat się kończy. 

Co dobrego może być w książkach Amerykanki w Europie, Amerykanki we Włoszech? I do tego wszystkiego miałem uwierzyć, że ona ma coś do powiedzenia o jedzeniu, co więcej, o gotowaniu? Nie, to nie mogła być prawda. Poszedłem sprawdzić do księgarni. Przecież Drotkiewicz chyba nie kłamie. Sprawdzałem długo i wnikliwie. I zrobiło mi się głupio. Jeszcze bardziej głupio zrobiło mi się, kiedy postanowiłem trochę na chybił trafił przekonać się o jakości przepisów.

 – Przemek! Bo tu jest przepis na tartę czekoladową! – zacząłem wydzierać się z kuchni.

 

Bo właśnie trzeba było upiec ciasto do Miejsca. A ja się raczej nie chwytam za mąkę. Kluski się rozpadają, krem wsiąka w ciasto, albo co gorsze wycieka bokiem. – Ok – opowiedział Przemek i już zagniatał ciasto. Dwie pieczenie przy jednym ogniu. Nowe ciasto do spróbowania i obowiązek służbowy spełniony.

Czekoladowe ciasto Marleny kukbuk
Czekoladowe ciasto Marleny kukbuk

Czekoladowe ciasto Marleny

1 ciasto j n

Przemek rozdusił palcami kostkę masła w 300 gramach mąki połączonych ze 100 gramami cukru. Kiedyś mi mówił: „same palce i krótko”. Próbowałem – trochę boli. Im krócej, tym lepiej. Kiedy tylko osiągniemy konsystencję kruszonki, takiej wilgotnej, formujemy z ciasta kulkę i przekładamy je do tortownicy. Następnie wkładamy ciasto na kwadrans do zamrażarki. Schłodzone ciasto pieczemy 25 minut w 175 stopniach. Trzy gorzkie czekolady rozpuszczamy w 300ml gorącej śmietany 30%. Ale bez podgrzewania razem. Potem gdy tylko całość przestygnie, dodajemy 2 łyżki gorzkiego kakao i 3 jajka. Taką miksturę Przemek wlewa na upieczone ciasto i wkłada do piekarnika na kolejne 15 minut. – Well done! – powiedziałaby Marlena – upiekliście . A my od siebie dodamy, że ciasto przed wlaniem na nie czekolady można posmarować domową konfiturą malinową, wtedy jest jeszcze smaczniejsze. Tak właśnie. Jest więcej niż dobrze. Marlena wie, co robić w kuchni. I tak oto przyszło mi odszczekać swoje kulinarne uprzedzenia. Dzięki Marlena. Dzięki Agnieszka. Gwoli usprawiedliwienia własnej niestałości dodam, że pozostałe książki Marleny nadal nie nadają się do czytania i jeśli zmienię zdanie, niech mnie kapłon w głowę kopnie.

 

Bartka Kieżuna.


© KUKBUK 2018