Bussolai buranelli - KUKBUK

Bussolai buranelli

Paczkę ciasteczek zwanych bussolai znaleźliśmy na stole w mieszkaniu w Wenecji. Zostawiła ją Gianna, nasza gospodyni.
Bartek Kieżun

Bartek Kieżun

Krakowski Makaroniarz
Bartek Kieżun, z wykształcenia antropolog kultury, z zamiłowania kucharz. Miłośnik książek, nie tylko kulinarnych. Publikuje w magazynie KUKBUK, stale współpracuje z Radiem Kraków. Jako kucharz gotuje, karmi, prowadzi warsztaty, organizuje wyjątkowe kolacje degustacyjne oraz sędziuje na konkursach kulinarnych. Autor książki „Italia do zjedzenia"

bussolai kukbuk

Zależało jej, żebyśmy posmakowali Serenissimy już na początku pobytu, co oczywiście niezwłocznie uczyniliśmy. Duma, jaką Wenecjanie odczuwają z powodu owalnych ciastek, jest równie wielka jak atencja, którą Toskańczycy obdarzają swoje cantuccini, a Umbryjczycy – tozzetti. W każdej cukierni misternie poukładane w stosy ciastka kuszą nie tylko turystów. Bywają też pakowane w paczki po pięćset gramów – te są idealne na prezent. Widziałem takie z dodatkiem migdałów i całe brązowe, z dodatkiem kakao, ale prawdziwe bussolai ma swoje zasady. Ciastka pochodzą z Burano i bywają określane mianem buranelli, a przepisów na nie jest dosłownie bez liku. Zgadza się skład, proporcje bywają najróżniejsze.

bussolai kukbuk

Na Burano moja stopa nie stanęła, ale nie żałuję wcale. Miłośników koronek, z których wyspa słynie jeszcze bardziej niż z ciastek, było tak dużo, że zamiast oglądać kolorowe domki tkaczy, popłynęliśmy dalej. Na Torcello, gdzie nie ma prawie nic, co mogłoby zainteresować turystów z dalekiej Azji, dotąd szczelnie wypełniających vaporetto, którym przyszło nam płynąć. Jedna wczesnochrześcijańska bazylika to nie jest dla nich powód. Mozaiki, które zdobią absydę, i te, które zamykają nawę główną, również ich nie przekonały. Jestem azjatyckim turystom wdzięczny bardzo, dzięki ich decyzji o pominięciu Torcello mieliśmy tamtejszą świątynię tylko dla siebie. Tramwaj zresztą też, bo po przystanku Burano opustoszał jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Torcello to jedyny nieopanowany przez skośnookich turystów przyczółek w lagunie. Ale miało być o ciastkach…

 

Bussolai należą do tych najprostszych włoskich słodyczy, które powstają z kilku zaledwie składników. Mnie ich delikatny smak zachwycił i codziennie przed snem wcinałem jedno spore ciasteczkowe kółeczko.

 

– Bartek

bussolai kukbuk
bussolai kukbuk

Bussolai buranelli

1 blacha j n

Żółtka ubijamy z cukrem. Wlewamy do nich masło i delikatnie łączymy składniki. Dodajemy esencję waniliową, skórkę cytrynową i limoncello. Wsypujemy mąkę. Krótko zagniatamy ciasto i odstawiamy je na godzinę do lodówki. Po tym czasie dzielimy je na równe części i wałkujemy każdy kawałek w rulonik. Łączymy końce, by uzyskać okrągłe ciastko. Na blasze wyłożonej papierem odkładamy bussolai na kolejne pół godziny, po czym pieczemy około 20 minut w 175 stopniach. Po wystudzeniu przechowujemy w metalowej puszce!

 

PS Tessa Kiros twierdzi, że świetne są z lodami waniliowymi, ale teraz to chyba już za zimno na lody.


© KUKBUK 2018