Kukbuk
Kukbuk
Zdjęcie retro telewizora na plaży (fot. Pablo Garcia Saldana)

Filmy na koniec lata

Dodaj do 'Przeczytaj później'

Lato ma to do siebie, że kończy się nagle i niespodziewanie – oraz zawsze za szybko. By tęsknota za słonecznymi dniami była lżejsza do zniesienia, przygotowaliśmy dla was zestawienie filmów pomocnych w łagodnym przejściu między sezonami.

Tekst: Iza Kieszek-Wasilewska

Zdjęcie główne: Pablo Garcia Saldana

Opublikowano: 11 Września 2019
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 5 minut!

Ostatni dzień lata

Klasyka polskiej kinematografii. Nastrojowy i delikatny debiut Tadeusza Konwickiego. W tym roku minęło 61 lat od premiery filmu, a mimo to wciąż pozostaje aktualny. Jego akcja rozgrywa się w pięknych sceneriach odludnych plaż i wydm w okolicach Szklanej Huty.

Młody mężczyzna (w tej roli uroczy Jan Machulski) i dojrzała kobieta (Irena Laskowska) spotykają się na bezludnej plaży. On obserwował ją od wielu dni, ale dopiero teraz zdecydował się ją zaczepić. Ona broni się przed tą znajomością. Kiedy próba nawiązania kontaktu nie przynosi efektu, chłopak wchodzi do morza, nie umie pływać, więc zaczyna tonąć. Kobieta go ratuje, ale bariera między nimi nie znika. Samotni, naznaczeni piętnem wojny i osobistych dramatów, nie potrafią – mimo wzajemnej fascynacji – znaleźć drogi do siebie.

Film Konwickiego, nakręcony za skromną sumę 10 tysięcy złotych przez pięcioosobową ekipę z udziałem jedynie dwojga aktorów (oboje zdecydowali się zagrać za darmo), był wydarzeniem bezprecedensowym w polskiej kinematografii. Produkcja cierpiała na takie niedostatki, że operator kamery sam zrobił sobie kran zdjęciowy – z wyrzuconych na brzeg przez morze drabiny i drewnianego kozła.

„Ostatni dzień lata” został wysłany na Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Wenecji i zdobył tam Grand Prix w kategorii filmów krótkometrażowych.

Kadr z filmu „Ostatni dzień lata” Tadeusza Konwickiego

Kadr z filmu „Ostatni dzień lata” Tadeusza Konwickiego

Meduzy

Dla wielu Izraelczyków morze jest miejscem ucieczki, pocieszenia i ratunku przed rzeczywistością. Symbolem wolności, przestrzenią, gdzie można być sobą i nie przejmować się pochodzeniem czy statusem społecznym. Gdzie można, jak meduzy, dać ponieść się nurtowi. Odpowiedzialni za scenariusz i reżyserię Szira Geffen i Etgar Keret podkreślali, że naturalne było dla nich, by głównym bohaterem filmu uczynić morze.

„Meduzy” składają się z przeplatających się luźno wątków, to zbiorowy portret mieszkańców Tel Awiwu. Batya po rozstaniu z narzeczonym nie potrafi znaleźć w sobie chęci do życia. Wszystko się zmienia, gdy z morza prosto w jej objęcia wychodzi tajemnicza ruda dziewczynka. Joy, emigrantka z Filipin, zostaje opiekunką opryskliwej starszej pani. Przypadkiem udaje jej się pojednać staruszkę ze skłóconą od lat córką. Keren łamie nogę podczas własnego wesela, więc nowożeńcy muszą zrezygnować z miesiąca miodowego na Karaibach i zadowolić się wakacjami w hotelu przy autostradzie w okolicach Tel Awiwu.

Oszczędna forma, minimum dialogu, piękne kadry. Otwarte zakończenie filmu zostawia zarówno bohaterki, jak i widza bez odpowiedzi i pocieszenia, jednak w dobrym, choć melancholijnym nastroju.

Zwiastun filmu „Meduzy”

Melancholia

Duszna, leniwa atmosfera niczym podczas starożytnej kanikuły to pierwszy plan pięknego filmu o końcu świata, czyli „Melancholii” Larsa von Triera.

W olbrzymiej posiadłości odbywa się wystawne przyjęcie weselne Justine i Michaela. W tym samym czasie, nieustannie, do Ziemi zbliża się planeta Melancholia, która przez miliony lat skrywała się za Słońcem. Wszyscy w napięciu oczekują, czy minie Ziemię, dając niezwykły spektakl, czy uderzy w nią i spowoduje koniec świata.

„Melancholia” ma w sobie niezwykły magnetyzm, jest w tym filmie coś, co nie daje spokoju. Wciąga i hipnotyzuje, jest wizualnie piękny i zachwycający, w sam raz na ostatnie upalne wieczory.

Inspiracją dla sceny, w której Justine leży w strumieniu z bukietem kwiatów w ręce, jest obraz Johna Everetta Millaisa z 1852 roku pt. „Ofelia”.

Zwiastun filmu „Melancholii”

Królowie lata

Chyba każdy, kiedy był dzieckiem, miewał momenty, że chciał uciec z domu. A na pewno chciał, by wakacje trwały cały czas, a beztroska letnich dni nigdy się nie kończyła. Dni, które spędza się na kąpielach w jeziorze, wędrówkach po lesie, kiedy ma się bose, brudne stopy i kiedy dorośli nie wtrącają się ze swoimi nakazami i zakazami. O tym właśnie jest ten film. Trzech nastolatków w akcie buntu postanawia wyprowadzić się do wybudowanego przez nich samych domu w lesie. Prawdopodobnie jest to lato ich życia, po którym nic już nie będzie takie jak wcześniej. Siłą tej niezależnej produkcji Jordana Vogta-Robertsa i Chrisa Galletta są młodzi ludzie wcielający się w główne role. Rozbrajająco szczerzy i bezpretensjonalni, przenoszą nas do czasów, kiedy przyjaźń i wolność były na pierwszym miejscu. Dla wszystkich, którzy chcą przeżyć wakacyjną przygodę, ale są już zbyt dojrzali, by uciekać z domu.

Zwiastun filmu „Królowie lata”

Przed północą

„Przed północą” to ostatni film z trylogii Richarda Linklatera, okrzykniętej największym romansem współczesnego kina. Jesse i Celine, po 20 latach od pierwszego spotkania, są już małżeństwem. Mają dwoje dzieci, otoczeni są przyjaciółmi, dojrzeli, a romantyczne uniesienia zastąpiła codzienność. W czasie wakacji w Grecji rozmawiają o swoim związku i problemach z nim związanych. „Przed północą” to subtelny film. Linklater przeprowadza nas przez kolejne etapy dynamiki związku: wzajemne pretensje, poczucie winy, różnice charakterów. I wbrew pozorom jest to krzepiąca droga, tym bardziej że Julie Delpy i Ethan Hawke w roli pary są niezmiennie autentyczni, uroczy i zakochani.

Zwiastun filmu „Przed północą”

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!